W większości przypadków za decyzje odpowiedzialne są parlamenty. Tak jest np. w Rumunii, w której ratyfikację decyzji zablokowała opozycja. Jej członkowie domagali się zagwarantowania wpływu na prace nad krajowym planem odbudowy. Rząd Florina Cîțu odrzucił wcześniej wszystkie poprawki do ustawy budżetowej. – Nie chcemy, aby to samo stało się z Funduszem Odbudowy – mówił w marcu Marcel Ciolacu, przewodniczący opozycyjnej Partii Socjaldemokratycznej. Do podjęcia decyzji potrzebna jest większość dwóch trzecich głosów, a koalicja rządząca ma niewielką przewagę w parlamencie. Premier za opóźnienia obwinia politycznych przeciwników. – Jeśli Rumunia nie ratyfikuje (decyzji – red.), to UE nie będzie mogła pożyczyć środków, a Partia Socjaldemokratyczna będzie musiała wyjaśnić całej Unii, dlaczego nie chciała tego zrobić – przekonywał.
Trudności z zebraniem niezbędnej większości są także w Finlandii. Tam też do ratyfikacji potrzeba dwóch trzecich głosów. Tak zdecydowała parlamentarna komisja konstytucyjna, która w kwietniu badała, czy zaciąganie pożyczek na rynkach finansowych i wykorzystywanie budżetu UE jako gwarancji może być postrzegane jako środek jednorazowy. W takiej sytuacji do podjęcia decyzji przez parlament wystarczyłaby zwykła większość. Konkluzja była jednak taka, że ruch ten spowoduje trwałe przekazanie uprawnień Komisji Europejskiej, a więc niezbędne jest uzyskanie większości kwalifikowanej. Przegłosowanie ostatecznie ma umożliwić decyzja o wstrzymaniu się od głosu opozycyjnej Partii Koalicji Narodowej mającej 38 deputowanych. – Nie możemy tego poprzeć, bo projekt ma kilka wad, ale nie chcemy też wywoływać chaosu w UE – mówił Kai Mykkänen, przewodniczący partii. PKN skrytykowała rząd socjaldemokratki Sanny Marin za „źle wynegocjowaną” umowę, wskazując, że do 2058 r. Finlandia wpłaci 6,6 mld euro, a w zamian otrzyma tylko 2,9 mld euro. Na „nie” zagłosuje nacjonalistyczna Partia Finów, której przewodniczący Ville Tavio. Podkreślił on, że jej członkowie sprzeciwiają się „redystrybucji dochodów i pogłębiającej się federacji”.
Od początku do Funduszu Odbudowy sceptycznie były nastawione należące do oszczędnej czwórki Niderlandy. Ale opóźnienie ratyfikacji, do którego tam doszło, wywołane zostało przez problemy wewnętrzne. W marcu w Holandii odbyły się wybory parlamentarne. Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji Marka Ruttego zdobyła 34 na 150 miejsc w Tweede Kamer – niższej izbie parlamentu. Polityk pełni obecnie funkcję premiera rządu tymczasowego. Wciąż nie udało się zbudować koalicji, która zapewniłaby mu większość parlamentarną i umożliwiła podjęcie decyzji ws. zasobów.
Inaczej problem wygląda na Węgrzech. Ratyfikacja decyzji w sprawie środków własnych zależy od parlamentu, w którym partia premiera Viktora Orbána ma zdecydowaną większość. Ale dla przewodniczącego Fideszu ratyfikacja ma ogromne znaczenie w negocjacjach z UE. Dlatego prawdopodobnie będzie wstrzymana, dopóki nie straci swojej funkcji politycznego nacisku na komisję.
Środki do państw członkowskich mają popłynąć na początku lata – prawie rok po tym, jak przywódcy UE zgodzili się na wspólne zadłużenie w celu sfinansowania odbudowy Wspólnoty.