Prokuratura sprawdza, czy gorzowscy policjanci nie przekroczyli uprawnień, strzelając do mężczyzny, który demolował samochody w centrum miasta. Śledczy badają także, czy mundurowi, oddając kilkanaście strzałów, nie narazili na niebezpieczeństwo przechodniów.
Całą sytuację widać na filmie, który opublikował w internecie jeden ze świadków zdarzenia. Nagranie jest jednym z dowodów w postępowaniu - mówi prokurator Andrzej Bogacz. Dodaje, że zabezpieczono też policyjną broń, sprawdzono, czy policjanci byli trzeźwi, trwają oględziny z udziałem biegłych z zakresu mechanoskopii i balistyki. Analizie jest poddawane także nagranie dostępne w internecie, przesłuchiwani są świadkowie.
Śledczy badają, czy mundurowi mogli użyć broni, jak zostały oddane strzały, w jakim kierunku i gdzie utkwiły kule. Prokuratura bada też, czy interweniujący policjanci nie narazili na niebezpieczeństwo przechodniów. "To bardzo skomplikowana sprawa, trzeba wielu analiz" - mówi prokurator Bogacz. Zwraca uwagę, że do zdarzenia doszło na terenie gęsto zabudowanym w centrum miasta.
Tymczasem prokuratura prowadzi także postępowanie wobec 48-latka. Mężczyzna najprawdopodobniej usłyszy zarzuty związane z niszczeniem mienia i napaścią na policjantów z użyciem niebezpiecznych przedmiotów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu