Rosyjskie służby potwierdzają ostrzelanie posterunku na granicy z Ukrainą. Moskwa domaga się od Kijowa wyjaśnień i przeprosin. Tymczasem ukraińska armia zaprzecza, jakoby w ostatnim czasie wykorzystywała w walkach z separatystami artylerię.
O ostrzelaniu rosyjskiego posterunku granicznego w obwodzie Rostowskim poinformował Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Prokuratorzy wszczęli już dochodzenie w tej sprawie. Według służb granicznych po ukraińskie stronie toczyły się zacięte walki, i niektóre pociski spadły po stronie rosyjskiej, w okolicach Nowoszachtyńska. Ranny został funkcjonariusz rosyjskiej straży granicznej. Pociski uszkodziły także budynki i drogę na przejściu granicznym. Moskwa domaga się od Kijowa wyjaśnień i przeprosin.
Służby prasowe Kremla poinformowały, że szczegółowo analizowana jest sytuacja, w której doszło do ostrzału. „Gdy pociski spadały na rosyjski posterunek, prezydent Ukrainy Petro Poroszenko ogłaszał zawieszenie broni” - głosi oświadczenie służb prezydenta Rosji. Z dokumentu wynika, że Moskwa potraktowała decyzję Poroszenki nie jako zaproszenie do pokojowych rozmów, ale jako ultimatum dane separatystom. Tymczasem ukraińskie Ministerstwo Obrony twierdzi, że w trakcie starć z separatystami, w pobliżu rosyjskiej granicy nie użyto artylerii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu