Polityk lewicy Ryszard Kalisz odnosi się z dystansem do afery podsłuchowej Wprost. "Skandalem" nazwał sam fakt powstania nagrań. W rozmowie w IAR zaznaczył, że niewiele na razie wie o zarejestrowanych rozmowach polityków PO. Jako prawnik podkreślił jednak, że potajemne nagrywanie w sytuacjach prywatnych jest naruszeniem dóbr osobistych i złamaniem prawa.
"Wprost" dotarł do nagrań z prywatnych spotkań z udziałem ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, szefa NBP Marka Belki i byłego ministra transportu Sławomira Nowaka. Mają one stawiać polityków w bardzo złym świetle. Według spekulacji tygodnika, wyciek taśm może być próbą zamachu stanu, obliczonego na obalenie rządu Donalda Tuska.
- Afera podsłuchowa: Kulczyk u Kwiatkowskiego nic nie osiągnął
- Afera podsłuchowa: Piechociński z dystansem o taśmach Wprost
- Wprost: taśmy są szokujące. To może być próba zamachu stanu
- Afera taśmowa rządu: PiS chce wyjaśnień Tuska i posiedzenia Sejmu
- Afera podsłuchowa w rządzie. Nagrywano spotkania prezesa NBP i ministrów
Na razie nie można zweryfikować tych informacji. Nagrania jeszcze nie są dostępne. Dziennikarze zapowiadają, że niedługo zostaną opublikowane na stronie internetowej tygodnika.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu