Nie chcemy mieć dzieci. A może chcemy, ale jakoś tak nam wychodzi, że nie mamy? Bo pieniądze, bo mieszkanie, bo przedszkola, szkoły. Znajdujemy dziesiątki powodów, by tę niechęć zracjonalizować. A jeśli jest inaczej? Jeśli przyczyna tkwi w nas? Może odrzucenie rodzicielstwa to wybór kulturowy, nie ekonomiczny. Przecież bez dzieci jest prościej. Można się realizować, można robić karierę, można żyć pełnią życia. Na pewno? Czy czegoś sobie w ten sposób nie odbieramy? Czekamy na wasze głosy
Gdyby wziąć w rękę kalkulator oraz sporządzić tabelę plusów i minusów, to nijak nie wychodzi, że warto mieć dzieci – mówi moja koleżanka, która jeszcze nie skończyła trzydziestki. I dodaje: to wybór na wskroś nieracjonalny. Ona się na to pisze, ale rozumie, że nie każdy ma ochotę.
To dość symptomatyczne zdanie, bo mam wrażenie, że jeszcze 50, 30 lat temu nikt by go nie wypowiedział. I to nie dlatego, że kiedyś bardziej się opłacało mieć potomstwo, tylko dlatego że mało kto podchodził do tej kwestii w tak racjonalny sposób.