Dane osobowe to poważny biznes. Europejskie firmy i instytucje mogą na nich zarobić setki milionów euro.

“Cyfrowe ja” to suma wszystkich cyfrowo dostępnych informacji na temat danej osoby. To nie tylko twarde dane jak data urodzenia, adres, numer telefonu czy adres mailowy, ale także informacje o zainteresowaniach, stanie zdrowia, finansach czy nawet preferencjach politycznych. Wszystkie te informacje każdy internauta mniej lub bardziej świadomie zostawia w sieci, ale także w dziesiątkach różnych firm. Jak wylicza firma badawcza Boston Consulting Group w raporcie przygotowanym na zlecenie “Partnerstwa dla zwiększania świadomości obywateli na temat cyfrowej tożsamości” - które powstało z inicjatywy Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji i UPC, a do którego dołączyły m.in. Generalny Inspektor Danych Osobowych, Orange i IAB Polska - te dane mogą być kołem zamachowym całej gospodarki. Ale tylko jeżeli rządy i firmy odpowiednio o nie zadbają.

Już dziś wykorzystywanie danych osobowych to jak najbardziej realny biznes. Jak oblicza BCG przy rocznej stopie wzrostu na poziomie 22 procent do 2020 roku może przedsiębiorstwom i instytucjom w Europie dać nawet 330 mld euro rocznych przychodów.