Trzy osoby zostały zatrzymane w śledztwie dotyczącym serii fałszywych alarmów, które w ostatnich dniach wywołały interwencje służb między innymi w domach polityków. Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcin Kierwiński potwierdził, że jedna z zatrzymanych osób trafiła już do aresztu, wobec drugiej skierowano wniosek o zastosowanie tego środka, a działania służb wciąż trwają. Minister zapowiedział kolejne zatrzymania i podkreślił, że śledczy badają działalność całej grupy.
Sprawa dotyczy serii zgłoszeń, które uruchomiły szeroko zakrojone akcje służb ratunkowych i policyjnych. Alarmy dotyczyły między innymi miejsc zamieszkania osób pełniących ważne funkcje publiczne. Każde takie zgłoszenie wymagało natychmiastowej reakcji, uruchomienia procedur bezpieczeństwa i zaangażowania znacznych sił.
Marcin Kierwiński w rozmowie na antenie TVN24 poinformował, że akcja służb pozostaje w toku.
– Aktualnie zatrzymane są trzy osoby. Wobec jednej osoby zastosowano już areszt, wobec drugiej skierowano wniosek aresztowy. Trzecia osoba została zatrzymana bardzo niedawno i będą kolejne zatrzymania – przekazał minister.
Takie działania są standardową reakcją państwa na przestępstwa polegające na wywoływaniu fałszywych alarmów. Zgodnie z polskim prawem fałszywe zawiadomienie o zagrożeniu może skutkować odpowiedzialnością karną, w tym karą pozbawienia wolności.
Młodzi sprawcy i wcześniejsze problemy z prawem
Z ustaleń przekazanych przez szefa MSWiA wynika, że zatrzymani to osoby młode, wszystkie przed ukończeniem 30. roku życia. Jak zaznaczył minister, nie są one przypadkowymi sprawcami.
Według przekazanych informacji osoby te miały już wcześniej konflikty z prawem dotyczące podobnych działań. To może wskazywać na powtarzalny schemat aktywności i celowe destabilizowanie pracy służb.
Eksperci od bezpieczeństwa od lat zwracają uwagę, że fałszywe alarmy to nie tylko kosztowne incydenty organizacyjne. Każda taka interwencja angażuje zasoby, które w tym samym czasie mogłyby być potrzebne przy realnych zagrożeniach.
Śledztwo obejmuje całą grupę
Minister podkreślił, że postępowanie nie dotyczy pojedynczego sprawcy, lecz całej grupy osób, które mogły współpracować przy organizowaniu fałszywych zgłoszeń.
Jak zaznaczył, pierwsza osoba została zatrzymana już w ubiegłym tygodniu. To właśnie od tego momentu rozpoczęto intensywne działania operacyjne, które doprowadziły do kolejnych zatrzymań.
– Ta pierwsza osoba została zatrzymana już w zeszły czwartek. Służby od początku działały bardzo intensywnie, bo niezwykle poważnie traktowaliśmy każde zgłoszenie – wskazał Kierwiński.
Śledczy analizują teraz powiązania pomiędzy zatrzymanymi oraz sprawdzają, czy za kolejnymi incydentami stoją te same osoby.
Motywy działania pod lupą prokuratury
Na tym etapie śledztwa nie przesądzono jeszcze o motywach sprawców. Szef MSWiA zaznaczył, że w grę mogą wchodzić zarówno próby zdobycia rozgłosu w internecie, jak i motywacje o charakterze politycznym.
Ostateczne ustalenia w tej sprawie mają zostać przedstawione przez prokuraturę po zakończeniu kluczowych czynności procesowych.
Szczególne znaczenie ma wątek dotyczący fałszywego alarmu odnoszącego się do matki prezydenta. Kierwiński stwierdził, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo ustalenia osoby odpowiedzialnej także za ten incydent.
Fałszywe alarmy jako poważne przestępstwo
Polskie służby od kilku lat odnotowują wzrost liczby fałszywych zgłoszeń dotyczących bomb, zagrożeń terrorystycznych czy innych incydentów wymagających natychmiastowej interwencji. Tego rodzaju działania destabilizują funkcjonowanie instytucji publicznych, generują wysokie koszty i mogą prowadzić do realnego zagrożenia bezpieczeństwa.
W przypadku potwierdzenia zarzutów zatrzymanym mogą grozić surowe konsekwencje karne, zwłaszcza jeśli śledczy wykażą zorganizowany charakter działania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu