Polskie służby rozbijają grupę odpowiedzialną za serię fałszywych alarmów, które w ostatnich dniach sparaliżowały działanie wielu instytucji publicznych. Śledczy zatrzymali już trzy osoby. Jak ustalono, jeden z podejrzanych jest dobrze znany polskim służbom – wcześniej miał uczestniczyć w głośnych cyberatakach na setki urzędów w Polsce. Sprawa ma charakter rozwojowy, a według MSWiA kolejne zatrzymania są tylko kwestią czasu.
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga poinformowała, że śledztwo dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej wyspecjalizowanej w wywoływaniu fałszywych alarmów. Według śledczych jej członkowie kontaktowali się przede wszystkim przez internet i często nie znali się osobiście.
Jak przekazała rzeczniczka prokuratury Karolina Staros, grupa szybko wypracowała własną strukturę hierarchiczną. Taki model działania miał umożliwiać sprawne wydawanie poleceń, kontrolę nad ich realizacją oraz motywowanie członków do zdobywania wyższej pozycji w strukturze.
To schemat znany służbom z wcześniejszych postępowań dotyczących cyberprzestępczości. Eksperci podkreślają, że tego typu środowiska funkcjonują często w zamkniętych kanałach komunikacji internetowej, gdzie zadania są dzielone pomiędzy osoby odpowiedzialne za planowanie, techniczne przygotowanie akcji oraz wykonywanie zgłoszeń.
Pierwsze zatrzymanie i trzymiesięczny areszt
Pierwszy z zatrzymanych wpadł 20 maja 2026 roku. Śledczy zarzucili mu udział w zorganizowanej grupie przestępczej.
Według prokuratury jego zadaniem było bezpośrednie inicjowanie działań prowadzących do uruchamiania procedur alarmowych mimo braku jakiegokolwiek realnego zagrożenia. Chodziło o zgłoszenia kierowane jednocześnie do wielu instytucji publicznych.
To właśnie tzw. alarmy kaskadowe – jednorazowe rozsyłanie informacji o rzekomych zagrożeniach do kilkudziesięciu podmiotów. Każde takie zgłoszenie uruchamiało reakcję policji, straży pożarnej, służb ratunkowych oraz procedury ewakuacyjne.
Podejrzany nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Sąd zdecydował jednak o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.
Drugi zatrzymany miał kierować grupą
Kolejne zatrzymanie miało miejsce 24 maja. Tym razem chodzi o mężczyznę podejrzewanego o kierowanie całą strukturą.
Śledczy zarzucają mu nie tylko organizowanie działalności grupy, ale również osobisty udział w wywołaniu kilkunastu fałszywych alarmów. Część z tych działań miała charakter masowy i obejmowała jednoczesne zgłoszenia dotyczące dziesiątek fikcyjnych zdarzeń.
Podejrzany częściowo przyznał się do stawianych mu zarzutów i złożył obszerne wyjaśnienia, które są obecnie analizowane przez prokuraturę.
Wśród zatrzymanych znany „bomber”
Nieoficjalne ustalenia wskazują, że jeden z zatrzymanych to osoba wcześniej powiązana z grupą hakerską odpowiedzialną za sparaliżowanie blisko 400 urzędów w Polsce.
To kolejny sygnał, że śledczy mają do czynienia nie z przypadkowymi sprawcami, ale z osobami mającymi doświadczenie w prowadzeniu skoordynowanych działań destabilizacyjnych.
W środowisku cyberprzestępczym określenie „bomber” odnosi się do sprawców przeprowadzających masowe akcje zakłócające działanie instytucji poprzez generowanie fałszywych zgłoszeń, przeciążanie systemów lub automatyczne rozsyłanie komunikatów alarmowych.
MSWiA zapowiada kolejne zatrzymania
Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcin Kierwiński potwierdził, że śledczy identyfikują kolejne osoby związane z procederem.
– To są młode osoby, 20-latkowie. To osoby, które już miały problemy z prawem w tego typu kwestiach – mówił na antenie TVN24.
Minister zaznaczył, że grupa działała wspólnie, a krąg jej kontaktów jest znacznie szerszy niż osoby już zatrzymane.
Szczególną uwagę służby poświęcają także sprawie fałszywego alarmu dotyczącego matki prezydenta Karola Nawrockiego. Według Kierwińskiego istnieje wysokie prawdopodobieństwo ustalenia osoby odpowiedzialnej za to zgłoszenie.
Fałszywe alarmy to realne konsekwencje dla państwa
Eksperci od bezpieczeństwa podkreślają, że masowe fałszywe alarmy stanowią poważne zagrożenie dla funkcjonowania państwa. Każda taka akcja angażuje dziesiątki funkcjonariuszy i generuje znaczne koszty.
W skrajnych przypadkach może też prowadzić do opóźnienia reakcji służb tam, gdzie pomoc jest rzeczywiście potrzebna.
Zgodnie z polskim prawem za wywołanie fałszywego alarmu grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności. Jeśli czyn popełniany jest w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, odpowiedzialność karna może być jeszcze surowsza.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu