Inicjator warszawskiego referendum nie wie, ile do tej pory kosztowała kampania. Piotr Guział wyjaśnia, że nie zajmuje się kwestiami technicznymi, organizacyjnymi i finansowymi.

Warszawska Wspólnota Samorządowa od kilku tygodni organizuje spotkania, debaty, konferencje, przygotowano także specjalne spoty reklamowe, wykupiono bilbordy i mobilne reklamy. Piotr Guział zapewnił, że koszty zostaną podsumowane po głosowaniu, a obecnie trudno je oszacować. Dodał, że zajmuje się propagowaniem idei referendum, a nie kwestiami technicznymi i organizacyjnymi.

Burmistrz Ursynowa mówi, że teraz ma tak wiele zajęć związanych z referendum, że musiał wziąć urlop. Jednocześnie zapewnia, że pieniądze na prowadzenie kampanii napływają i - jak mówi - są to dobrowolne wpłaty od sympatyków.

Zgodnie z prawem, inicjatorzy referendum muszą złożyć sprawozdanie finansowe w ciągu 90 dni od dnia głosowania i z tego obowiązku się wywiążą - zapewnia Guział. Dodaje, że wpłaty od sympatyków są przeznaczane na promowanie referendum i idei społeczeństwa obywatelskiego i są to pieniądze znacznie lepiej wydane, niż te, przeznaczone na "garsonki żony premiera i wyjścia polityków PO do klubów go-go".

Reklama

Organizacja i przygotowanie referendum od strony miasta to koszt około 2 i pół miliona złotych.