Wczoraj w audycji „7 Dzień Tygodnia” Radia ZET Adam Hofman i Zbigniew Ziobro bronili kiboli i neofaszystów, którzy zakłócili wykład profesora Zygmunta Baumana, krzycząc „wyp...j” i „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”.
Reklama

- Mówimy o tym, że młodzi ludzie zakłócają wykład profesora Baumana, byłego funkcjonariusza NKWD. Oczywiście nie powinno się tak dziać, że nawet kiedy funkcjonariusz NKWD, który potem stał się profesorem, ma wykład, to on jest zakłócany. Nie powinno się tak dziać i była policja – mówił dalej Adam Hofman.

Słowa Hofmana skomentował Tomasz Nałęcz. - Niech pan wyśle tym młodym ludziom gratulacje, że wykazali się bohaterstwem, idąc na wykład czekisty i powiedzieli mu to, czego mu nie powiedzieli w Anglii i Francji – powiedział doradca prezydenta.

- Czekajmy na następne takie awantury. A potem przyjdą ci bohaterowie i spalą na stosie Jarosława Kaczyńskiego. Za Magdalenkę, Okrągły Stół i spisek z komunistami – stwierdził Nałęcz.

Dalej niż Adam Hofman w obronie narodowców poszedł Zbigniew Ziobro z Solidarnej Polski. – W tej sprawie nie rozumiem prezydenta Dudkiewicza. Nie wiem dlaczego zajmuje się promowaniem człowieka, który nigdy nie przeprosił za swoje uwikłanie w NKWD – zaczął Ziobro.

- Powinien dopuścić do linczu na Baumanie. Oczywiście – rzucił Tomasz Nałęcz.

Szef Solidarnej Polski nie przerwał swojej wypowiedzi.– Pan profesor ma przeszłość, która dla nas, Polaków, nie jest obojętna. Jeśli znaleźli się ludzie, którzy z przyczyn moralnych zaprotestowali wobec człowieka, który aprobuje stalinowskie zbrodnie, to jest rzecz dopuszczalna – stwierdził były minister sprawiedliwości.

- Jezu... – skomentował jego słowa Nałęcz.

Na słowa Ziobry odpowiedział też Marek Siwiec z Europy Plus. - Wydawało mi się, że nie ma większej bezczelności niż to, co pan mówił wcześniej. Ale pan właśnie przekroczył kolejną granicę. To są zwykli bandyci. Ktoś się wreszcie zachował poważnie i zareagował – powiedział były szef BBN.

- Wara od profesora Baumana. Pan nigdy nie przeczytał jego książki. A nawet jeśli, to pan nie zrozumiał – dorzucił Siwiec.