Od zera do 400 tys. zł – tyle wydały ministerstwa na swoje strony internetowe – wynika z danych zebranych przez DGP. Różnice są duże. Co nie znaczy, że droższe strony są lepsze od tańszych.
„Portal”– tak swoją stronę internetową nazywa Ministerstwo Finansów. I chyba jest to jedyne uzasadnienie do wydania na nią aż 397 526 zł. Ta jedna z najnowszych stron uruchomiona w październiku ubiegłego roku jest też najdroższą rządową witryną. Trudno ocenić, z czego wynika tak wysoki koszt jej zrealizowania, bo nie ma właściwie żadnych wytycznych, co powinno znajdować się na oficjalnych witrynach urzędów. Jedyne, do czego są zobligowane, to prowadzenie w internecie biuletynów informacji publicznej. Ale BIP-y to osobne witryny, do których strony resortów tylko przekierowują – zresztą każda ma link w zupełnie innym miejscu.
– Rządowe witryny powinny w pierwszej kolejności być przyjazne, łatwe w obsłudze, przystosowane dla osób niepełnosprawnych i z wersjami na urządzenia mobilne. Całkiem nieźle te warunki spełnia nowa strona Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – ocenia Jakub Górnicki z Fundacji ePaństwo. Ta witryna kosztowała 65 tys. – To, jak estetyczny jest ich layout, to kwestia wtórna. Co do stron rządowych to jest bardzo różnie. Przykładowo strona resortu cyfryzacji nie ma wersji mobilnej – dodaje Górnicki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.