Nieuczciwość nasza powszednia. Mamy ją we krwi

Kłamstwo. Fot. Shutterstock
Kłamstwo. Fot. ShutterstockInne
8 marca 2013

Dlaczego wymagamy od posłów, by byli uczciwi, skoro sami mamy znacznie bardziej ubrudzone ręce?

Moje poglądy zależą od pogody – mawiał Charles-Maurice de Talleyrand-Perigord, jeden z najbardziej wytrawnych graczy politycznych, jakich dał nam świat. Był bezwzględny, kłamał, snuł intrygi. Miał lisi spryt i był jak chorągiewka na wietrze. Żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku biskup diecezjalny Autun, głównie polityk oraz dyplomata, wielokrotny minister spraw zagranicznych Francji, położył podwaliny pod dzisiejszą politykę. I niestety – także pod nowoczesne społeczeństwo. To żyjące w Polsce.

W badaniach społecznych niezmiennie deklarujemy, że posłowie oraz senatorowie, ministrowie, wojewodowie, starostowie i samorządowcy muszą być uczciwi. Niby nic wielkiego, standard w cywilizowanym świecie, do którego przecież po ponad 40 latach komunizmu już dwie dekady temu trafiliśmy. Skoro wszystkich polityków, tych mniejszych i tych większych, utrzymujemy, powinni zachowywać się przyzwoicie, nie obiecywać gruszek na wierzbie, nie kłamać ani przed wyborami, ani po nich. I ogólnie trzymać fason.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.