Kandydat PiS-u na premiera wyjaśnił podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej, że zdecydował się na utworzenie rządu technicznego, a nie gabinetu cieni. Dlaczego? Bo tylko taki gabinet byłby zdolny do przeprowadzenia trudnych reform i dał Polakom nadzieję na lepszą przyszłość.
Reklama

Gliński przekonywał dziennikarzy, że silną stroną tego projektu jest to, że rząd techniczny może być maksymalnie neutralny politycznie, podejmować często trudne i radykalne reformy. Taki rząd ma szansę pobudzić pokłady nowej motywacji Polaków, żeby normalnie funkcjonować w tym społeczeństwie i wyeliminować siłę różnego typu niejawnych grup interesów, które niszczą gospodarkę, niszczą Polskę - mówił.

Witold Modzelewski / Newspix / FOCUSNEWSPIX

Kandydat PiS-u na premiera wyjaśnił, że w skład jego rządu mogliby wejść eksperci delegowani przez różne grupy polityczne - wręcz politycy, „dlatego myślę, że bezpieczniejsza i bardziej sensowna jest ta formuła grupy ekspertów” - zaznaczył.

Piotr Gliński poinformował, że w skład jego rządu wejdzie grupa około 25-ciu ekspertów z różnych dziedzin. W sprawach ekonomicznych będą mu doradzać: prof. Krzysztof Rybiński oraz prof. Witold Modzelewski.