Kandydat PiS-u na premiera wyjaśnił podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej, że zdecydował się na utworzenie rządu technicznego, a nie gabinetu cieni. Dlaczego? Bo tylko taki gabinet byłby zdolny do przeprowadzenia trudnych reform i dał Polakom nadzieję na lepszą przyszłość.
Gliński przekonywał dziennikarzy, że silną stroną tego projektu jest to, że rząd techniczny może być maksymalnie neutralny politycznie, podejmować często trudne i radykalne reformy. Taki rząd ma szansę pobudzić pokłady nowej motywacji Polaków, żeby normalnie funkcjonować w tym społeczeństwie i wyeliminować siłę różnego typu niejawnych grup interesów, które niszczą gospodarkę, niszczą Polskę - mówił.
Kandydat PiS-u na premiera wyjaśnił, że w skład jego rządu mogliby wejść eksperci delegowani przez różne grupy polityczne - wręcz politycy, „dlatego myślę, że bezpieczniejsza i bardziej sensowna jest ta formuła grupy ekspertów” - zaznaczył.
Piotr Gliński poinformował, że w skład jego rządu wejdzie grupa około 25-ciu ekspertów z różnych dziedzin. W sprawach ekonomicznych będą mu doradzać: prof. Krzysztof Rybiński oraz prof. Witold Modzelewski.
- Kurski: PiS jest zmęczony Glińskim. Prezes wie, że nie ma szans
- PiS złożyło wniosek o odwołanie rządu
- Gliński chce rozmawiać z klubami w sprawie nowego rządu. Chętne są tylko SP i SLD
- Wniosek o wotum nieufności dla rządu? To zagranie marketingowe PiS
- Gliński krytykuje nowy tuskobus: To taki objazd Świętego Mikołaja z workami europejskich pieniędzy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu