Zdaniem Kacpra Rękawka, nie zrobią tego armie sąsiednich państw i będzie potrzebna pomoc sił lepiej wyposażonych i wyszkolonych. Ekspert dodał, że Polska mogłaby się zaangażować, gdyby zwróciło się o to ONZ lub NATO.
Kacper Rękawek przypomniał, że wojna w Mali zaczęła się przed rokiem od powstania Tuaregów, żyjących na północy kraju, przeciwko rządzącym grupom z południa. Tuaregowie chcieli uzyskać autonomię. Zdaniem Rękawka, nie są w stanie utworzyć własnego państwa, gdyż sprzeciwiłyby się temu sąsiednie kraje. Do walk włączyli się jednak muzułmańscy fundamentaliści, którzy utworzyli na północy Mali quasi-państewko islamistyczne.
Kacper Rękawek podkreślił, że sytuacją w Mali czuje się zagrożona Francja, która ma problemy z muzułmańskim terroryzmem. Mali jest dawną francuską kolonią i graniczy z Algierią, która sąsiaduje przez Morze Śródziemne z Unią Europejską. Umocnienie się w Mali muzułmańskich ekstremistów mogłoby doprowadzić do przerzutu terrorystów do Europy. Francja podjęła więc interwencję, jednak zdaniem Rękawka, będzie ona trudna, gdyż islamiści są dobrze uzbrojeni i wyszkoleni, a teren im sprzyja. Odpowiadając na pytanie, czy operacja w Mali zwiększy zagrożenie terrorystyczne we Francji, Kacper Rękawek powiedział, że i tak jest ono wysokie. Dodał, że francuscy żołnierze bronią też 6 tysięcy Francuzów żyjących w samym Mali.