Samookaleczenia, agresja, kanibalizm; dziąsła tak spuchnięte, że zwierzę nie może jeść. Tak wyglądają hodowle futer - stwierdza "Gazeta Wyborcza".

Takie obraz wyłania się z raportu stowarzyszenia Otwarte Klatki. Z istniejących ok. 800 polskich ferm zbadano 52, czyli 2 razy więcej, niż NIK w 2009 i 2010 r. W sprawie trzech z nich do śledczych trafi doniesienie.

Według raportu przyjęte w Polsce normy "utrzymania" konkretnych gatunków futerkowych prowadzą do skrajnego cierpienia zwierząt - mówi Dobrosława Karbowiak, koordynatorka raportu. Jak ocenia, jedyne wyjście to zakaz przemysłowej hodowli, jak jest np. w Austrii czy Chorwacji.

Reklama