Głosowałem za prawem dzieci poczętych do życia - tłumaczy po głosowaniu ws. prawa dotyczącego aborcji poseł PO Jacek Tomczak. Z kolei Małgorzata Kidawa-Błońska cieszy się, że kompromis wokół aborcji nie został naruszony. Solidarna Polska uważa, że PO "ugięła się pod presją premiera".

Posłowie odrzucili w środę przygotowany przez Solidarną Polskę projekt ustawy zaostrzającej przepisy dotyczące aborcji. Projekt przewidywał zakaz aborcji ze względu na upośledzenie lub nieuleczalną chorobę płodu. Za odrzuceniem tego projektu opowiedziało się 175 posłów PO, 14 było przeciw (m.in. Marek Biernacki, Jolanta Fabisiak, Jacek Żalek i Jacek Tomczak), a 8 wstrzymało się od głosu (m.in. Marek Plura i John Godson). 9 posłów PO nie wzięło udziału w głosowaniu.

"Głosowałem za prawem dzieci poczętych do życia - zarówno zdrowych jak i chorych" - powiedział PAP po głosowaniu Jacek Tomczak. Jak ocenił, potrzebna jest dyskusja na temat obowiązujących przepisów dotyczących aborcji. Tomczak wyraził jednocześnie satysfakcję, że w klubie PO nie było dyscypliny w tym głosowaniu. "Nie było łamania sumień" - podkreślił.

Innego zdania jest szef klubu SP Arkadiusz Mularczyk, który uważa, że politycy PO, którzy w ciągu ostatnich tygodni zmienili zdanie w sprawie projektu Solidarnej Polski "ugięli się pod presją premiera". "Źle świadczy o demokracji, że w sprawach dotyczących sumienia łamane są kręgosłupy parlamentarzystów" - powiedział PAP Mularczyk. Wyraził uznanie dla tych kilkunastu posłów PO, którzy zagłosowali inaczej niż reszta klubu.

Mularczyk ocenił jednocześnie, że mimo iż jego klub poniósł porażkę w środowym głosowaniu, to pokazało ono, iż w Sejmie istnieje przewaga posłów, którzy "bronią wartości chrześcijańskich". "Głosowanie pokazało, że nie mają szans pomysły Ruchu Palikota zmierzające do wprowadzenia w Polsce cywilizacji śmierci - to dla nas duża wartość" - stwierdził polityk SP.

Zadowolona z przebiegu głosowania jest wiceszefowa klubu PO Małgorzata Kidawa-Błońska. "Premier przekonał posłów, że nie należy burzyć istniejącego, ponadpartyjnego kompromisu wokół aborcji" - oceniła w rozmowie z PAP. Pytana, dlaczego zatem 14 posłów PO zdecydowało się głosować wbrew stanowisku premiera Donalda Tuska, Kidawa-Błońska odparła, że PO jest partią opartą na wolności przekonań, a w głosowaniu nad aborcją - jak zwykle w sprawach światopoglądowych - w PO nie obowiązywała dyscyplina.

W środę przed głosowaniami premier Tusk spotkał się z klubem PO. Szef rządu apelował do posłów swego ugrupowania, by ws. projektu ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne posłowie kierowali się zasadą obrony kompromisu aborcyjnego.

Dwa tygodnie temu Sejm po pierwszym czytaniu projektu opowiedział się za dalszymi pracami nad nim. Klub PO zgłosił wówczas wniosek o odrzucenie projektu, ale zagłosowało za nim 189 posłów, 207 było przeciw, a 30 wstrzymało się od głosu. W klubie PO nie zarządzono wówczas dyscypliny w głosowaniu nad tym projektem: za dalszymi pracami nad nim opowiedziało się wtedy 40 posłów Platformy, a 28 wstrzymało się od głosu.