Moskiewski Sąd Miejski 1 października rozpatrzy skargę apelacyjną trzech członkiń punkrockowej grupy Pussy Riot, skazanych w sierpniu przez sąd pierwszej instancji na dwa lata łagru za wykonanie w prawosławnej świątyni antyputinowskiego utworu.

22-letnia Nadieżda Tołokonnikowa, 24-letnia Maria Alochina i 29-letnia Jekatierina Samucewicz były wśród pięciu performerek z Pussy Riot, które 21 lutego w moskiewskim soborze Chrystusa Zbawiciela, najważniejszej świątyni prawosławnej Rosji, wykonały utwór "Bogurodzico, przegoń Putina". Swój występ nazwały "modlitwą punkową".

W ich zamyśle akcja była protestem przeciwko powrotowi Putina na Kreml i poparciu, jakiego w kampanii wyborczej udzielił mu zwierzchnik rosyjskiej Cerkwi prawosławnej Cyryl.

Wkrótce po kontrowersyjnej akcji trzy artystki zostały aresztowane. 17 sierpnia Chamowniczeski Sąd Rejonowy w Moskwie uznał ich występ w soborze za "chuligaństwo motywowane nienawiścią religijną" i skazał je na dwa lata pozbawienia wolności w kolonii karnej.

27 sierpnia członkinie Pussy Riot odwołały się od tego wyroku. Na razie nie wiadomo, do których konkretnie łagrów trafią dziewczęta, jeśli sąd apelacyjny utrzyma w mocy werdykt sądu pierwszej instancji. Teoretycznie powinny odbywać karę w kolonii karnej usytuowanej najbliżej miejsca zamieszkania. Zgodnie z prawem nie mogą zostać skierowane do jednego obozu.

W areszcie śledczym nr 6 w moskiewskich Pieczatnikach, w którym są przetrzymywane obecnie, umieszczono je na trzech różnych piętrach.

W Rosji jest 47 obozów dla kobiet. W obwodzie moskiewskim funkcjonuje tylko jedna taka kolonia - w Możajsku, 125 km na zachód od Moskwy. Pozostałe znajdują się w głębi Federacji Rosyjskiej. Łagier w Możajsku uchodzi za najlepszy; usytuowany jest na terenie dawnego obozu jenieckiego dla kobiet z czasów II wojny światowej. Wszelako na odbycie kary w kolonii możajskiej może liczyć tylko jedna z artystek.

Według obrońcy praw człowieka Eduarda Rudyka osądzone mieszkanki Moskwy najczęściej kierowane są do Mordowii, republiki w europejskiej części Rosji, 600 km na południowy wschód od stolicy. Kilka łagrów dla kobiet, do których mogą trafić członkinie Pussy Riot, znajduje się w obwodach: iwanowskim, władimirskim i twerskim.

Po uprawomocnieniu się wyroku dyrekcja więzienia Pieczatniki w ciągu 10 dni od otrzymania stosownego zawiadomienia z sądu powinna wyekspediować skazane do miejsc odbywania kary. W tym czasie osądzone będą miały prawo do jednego krótkiego spotkania z bliskimi lub innymi osobami.

Najostrzejszym rygorem w kolonii karnej dla kobiet w Rosji jest reżim zwykły. Właśnie na pozbawienie wolności w obozie o zwykłym rygorze skazane zostały członkinie z Pussy Riot. W kolonii będą mogły kupować produkty i przedmioty pierwszej potrzeby za pieniądze zgromadzone na osobistych rachunkach. Środki na tych kontach mogą pochodzić z zarobków osiąganych w łagrze lub z przekazów z zewnątrz. Jednak w ciągu miesiąca nie będą mogły wydawać więcej, niż 13833 rubli (444 dolary), co stanowi trzykrotność minimalnego wynagrodzenia w Rosji.

W ciągu roku będą mogły liczyć na sześć krótkich spotkań (maksimum trzy godziny; rozmowa przez telefon zza szyby) i cztery długie (trzy doby w hotelu dla osadzonych). Również w ciągu roku będą miały prawo do otrzymania sześciu paczek (jednorazowo do 20 kg) z żywnością, środkami higieny i innymi artykułami pierwszej potrzeby, a także sześciu przesyłek drobnych (jednorazowo do 2 kg). Wszelako warunki, w jakich odbywa karę konkretna skazana, w decydującej mierze zależą od stosunku dyrekcji i personelu kolonii.

W zdecydowanej większości łagrów atmosfera jest trudna do zniesienia - wszędzie panuje samowola i przemoc. Wspomniany już Rudyk ostrzega, że członkinie Pussy Riot w koloniach nie będą bezpieczne. "Administracja może poszczuć na nie inne osadzone. Problemem są też warunki sanitarne. W koloniach łatwo zarazić się gruźlicą. Szaleją epidemie HIV, żółtaczki typu C. Panują świerzb i wszawica. Brakuje lekarstw i lekarzy" - zauważył obrońca praw człowieka.

Tołokonnikowa, Alochina i Samucewicz poprosiły już, aby w wypadku utrzymania w mocy wydanego na nie wyroku umożliwiono im odbycie kary w więzieniu Pieczatniki, w którym czekają na rozprawę apelacyjną. Swoją prośbę skierowały na ręce naczelnika tej placówki. Decyzja należy do Federalnej Służby Więziennej. Obrońca dziewcząt Mark Feigin poinformował, że ich prośba "jest podyktowana tym, że w kolonii karnej może im grozić niebezpieczeństwo wynikające z rozgłosu, jakiego nabrała ich sprawa karna, i propagandy, która je demonizuje".

Adwokat przypomniał, że w łagrach dla kobiet osadzone nie są dzielone na grupy w zależności od ciężaru popełnionego przestępstwa. "Dlatego morderczynie i sprzedawczynie ludzkich organów przebywają razem ze skazanymi za chuligaństwo" - wskazał. Feigin przypomniał również, że w moskiewskim areszcie śledczym nr 6, jedynym takim zakładzie dla kobiet w stolicy Rosji, funkcjonują specjalne brygady wykonujące różne prace, w tym przygotowywanie posiłków i sprzątanie; praca w takich brygadach przyrównywana jest do odbywania kary pozbawienia wolności w kolonii.