CBA zwróciło się do resortu sprawiedliwości o dokumenty powołania Mirosława Barszcza na doradcę ministra. Resort zapewnia, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem i że przekaże CBA wszystkie dokumenty.

"Dziennik Gazeta Prawna" napisał, że Barszczowi przyznano bez przetargu zamówienie publiczne na doradztwo w sprawie deregulacji. Za rok pracy ma on zarobić 265 tys. zł. Według "DGP" Barszcz to doradca podatkowy, były wiceminister finansów w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza i minister budownictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

CBA nie ocenia aspektów moralnych lub etycznych sprawy

"Po otrzymaniu dokumentów, w tym także umów zawartych z panem Barszczem, agenci CBA będą je weryfikować i analizować. Na tym etapie nie przesądzamy, czy doszło do złamania czy naruszenia prawa. CBA nie ocenia też aspektów moralnych lub etycznych sprawy" - poinformował w czwartek PAP rzecznik CBA Jacek Dobrzyński.

Reklama

Rzeczniczka resortu sprawiedliwości Patrycja Loose powiedziała PAP, że przedmiotem umowy zlecenia z Barszczem jest świadczenie usług prawniczych. "Przepisy ustawy Prawo zamówień publicznych dopuszczają możliwość zastosowania trybu zamówienia z wolnej ręki dla tego typu usług" - podkreśliła. Dodała, że możliwe jest wszczęcie postępowania w trybie zamówienia z wolnej ręki na świadczenie usług prawniczych, np. jeśli zastosowanie innego trybu mogłoby skutkować uniemożliwieniem terminowej realizacji zadań.

Taki właśnie przypadek nastąpił przy tej sprawie - dodała Loose. Według niej wyznaczone terminy w zakresie deregulacji powodują, iż niemożliwe było przygotowanie i przeprowadzenie postępowania w trybach konkurencyjnych, takich jak przetarg nieograniczony, przetarg ograniczony, a także innych trybach mniej lub bardziej konkurencyjnych.

Według rzeczniczki przeprowadzanie zamówień w trybie przetargu nieograniczonego na obsługę prawną niektórych komórek organizacyjnych może trwać ok. 3 miesięcy.

Jej zdaniem również specyfika usług prawniczych polegająca na tym, że jakość wykonywania usług zależy od właściwości konkretnych usług. "Oznacza to, że w pisemnym postępowaniu przetargowym nie jest możliwe, a przynajmniej jest bardzo trudno ocenić, właściwości wykonawcy dotyczące np. jego ponadprzeciętnego zaangażowania w wykonywanie zadań, zleconych prac, co było dodatkowym argumentem w przypadku Mirosława Barszcza" - powiedziała Loose.

Według niej "cena usługi jest adekwatna do jej jakości", a z tej kwoty Barszcz opłaca zlecenie dla innych podmiotów. "On odgrywa kluczową rolę przy projektach deregulacji" - podkreśliła.

Dodała, że MS upubliczniło zamiar zawarcia umowy w Biuletynie Zamówień Publicznych w maju 2012 r., podając uzasadnienie prawne - zastosowanie trybu zamówienia z wolnej ręki. "Na to ogłoszenie nie nastąpiła żadna reakcja, w tym np. potencjalnych podmiotów zainteresowanych zamówieniem" - podkreśliła Loose.

Sam Barszcz w wywiadzie dla portalu Onet podkreślił, że "nawet się cieszy", iż sprawą zajmie się CBA. "Nie mam nic do ukrycia. (...) Potwierdzenie przez CBA, że wszystko w związku z tym kontraktem i moją działalnością w ministerstwie jest w porządku, będzie wartością samą w sobie" - powiedział.