Ochrona prezydenta Francji Francois Hollande'a musiała improwizować, towarzysząc niedawno swemu pracodawcy na konferencji w sprawie zrównoważonego rozwoju w Rio de Janeiro - okazało się bowiem, że przez niedopatrzenie bagaż z jej bronią został... w Paryżu.
Reklama

Wtajemniczone w sprawę źródło we wtorek w rozmowie z agencją AFP potwierdziło wcześniejsze doniesienia dobrze poinformowanego tygodnika satyrycznego "Le Canard Enchaine".

Według tego źródła odpowiedzialny pracownik prezydenckiej ochrony został zwolniony - nie za potencjalnie niebezpieczną pomyłkę, ale za to, że winą próbował niesłusznie obarczyć jednego z kolegów.