Niezależnie, czy zwycięży niemiecka, czy francuska koncepcja ratowania strefy euro, UE albo zostanie przekształcona w coś na kształt federalnego państwa, albo po prostu zniknie.
Po pięciu latach kryzysu staje się bowiem jasne, że nie da się zasypać dziur w systemie Eurolandu setkami miliardów euro pomocy publicznej. Kolejne środki zaradcze uśmierzają ból na coraz krócej, a zasoby nawet najbogatszych państw Wspólnoty są coraz bliższe wyczerpania.
Pierwszy plan pomocowy dla Grecji, 110 mld euro, starczył na uspokojenie rynków finansowych przez około rok. Bilion euro, jakie uruchomił jesienią zeszłego roku EBC na wykupienie obligacji państw południa Europy, zadziałał już tylko sześć miesięcy. A 100 mld euro, jakie Bruksela chce odpalić na uratowanie hiszpańskich banków, ostudziło nastroje rynków przez zaledwie kilkanaście godzin.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.