Związkowcy zbierają pieniądze dla dyżurnego ruchu ze Starzyn, który spowodował wypadek pod Szczekocinami

22 marca 2012

Związek Zawodowy Dyżurnych Ruchu PKP rozpoczął zbiórkę pieniędzy dla dyżurnego ruchu ze Starzyn, podejrzewanego przez prokuraturę o nieumyślne spowodowanie katastrofy kolejowej pod Szczekocinami. Mają one być przeznaczone m.in. na ochronę prawną.

W apelu o pomoc dla dyżurnego ruchu związkowcy wyjaśnili, że zebrane pieniądze mają być przeznaczone na pomoc prawną dla Andrzeja N., pokrycie kosztów związanych z leczeniem i "innych bieżących wydatków". Związkowcy uruchomili specjalne subkonto, na które można przelewać pieniądze. W apelu dyżurny ze Starzyn został nazwany "jeszcze jedną ofiarą" katastrofy kolejowej pod Szczekocinami.

"Prosimy, abyście zastanowili się obiektywnie, czy nasza psychika wytrzymałaby bezpośredni udział w takim nieszczęściu - niezależnie, kto byłby winny jego powstania? (...) Nasz Kolega - Dyżurny Ruchu ze Starzyn wyszedł z domu z myślą, że rano po dobrze wykonanej pracy wróci do swojej żony i dzieci, do codziennych zajęć i swojego życia. Niestety stało się inaczej - ...świat mu się zawalił... - jak powiedział jeden z jego sąsiadów" - napisali związkowcy w apelu.

Prokuratura podejrzewa dyżurnego z posterunku w Starzynach o nieumyślne spowodowanie katastrofy, w której zginęło 16 osób, a ponad 50 zostało rannych. Zarzutu formalnie nie udało mu się przedstawić ze względu na jego stan zdrowia.

Dyżurny krótko po zatrzymaniu został umieszczony w szpitalu psychiatrycznym, a zespół biegłych lekarzy psychiatrów potwierdził, że nie może on uczestniczyć w czynnościach procesowych. Sąd Okręgowy w Częstochowie w połowie marca zarządził przeprowadzenie badań psychiatrycznych Andrzeja N., połączonych z obserwacją w zakładzie leczniczym.

3 marca wieczorem w pobliżu Szczekocin k. Zawiercia - na zjeździe z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa - zderzyły się czołowo pociągi TLK "Brzechwa" z Przemyśla do Warszawy Wschodniej i Interregio "Jan Matejko" relacji Warszawa Wsch. - Kraków Główny. Pociąg Warszawa-Kraków wjechał na tor, po którym z naprzeciwka jechał pociąg Przemyśl-Warszawa. W katastrofie zginęło 16 osób, a ponad 50 zostało rannych. Według śledczych Andrzej N., pełniąc obowiązki dyżurnego ruchu, doprowadził do skierowania jednego z pociągów na niewłaściwy tor, co spowodowało czołowe zderzenie z drugim składem.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane