Włoski wycieczkowiec Costa Allegra holowany przez statek rybacki. Na pokładzie jest około 1000 osób

28 lutego 2012

Znajdujący się na Oceanie Indyjskim włoski wycieczkowiec Costa Allegra, który uległ awarii po pożarze w maszynowni i jest holowany przez francuski statek rybacki, płynie w kierunku portu Mahe na Seszelach, gdzie dotrze w czwartek - ogłosił we wtorek armator. Na pokładzie wycieczkowca jest około 1000 osób.

Wcześniej informowano, że statek z ponad tysiącem osób na pokładzie płynie w kierunku wyspy Desroches i będzie tam najwcześniej w środę. Zmianę decyzji włoski armator, firma Costa Crociere, wytłumaczył względami bezpieczeństwa.

Podano też, że z Mahe odleciał helikopter z transportem żywności, latarkami i urządzeniami telekomunikacyjnymi dla statku. Przede wszystkim - wyjaśnił armator - są to telefony satelitarne. Żywność i wszystkie niezbędne rzeczy będą dostarczane regularnie do czwartku - zapewniono.

Rzecznik polskiego MSZ Marcin Bosacki poinformował we wtorek na Twitterze - na podstawie informacji m.in. od polskiego konsula w Nairobi - że pasażerowie statku, wśród których jest trzech Polaków, są bezpieczni.

W związku z częstymi atakami piratów na statki na Oceanie Indyjskim wycieczkowiec jest ochraniany przez dziewięcioosobową grupę komandosów włoskiej armii.

Na pokładzie znajduje się 636 pasażerów i 413 członków załogi

Statek Costa Allegra, na którym w następstwie ugaszonego już pożaru doszło do awarii silnika, zaczął dryfować w poniedziałek ok. 250 mil morskich od wybrzeży Seszeli. Załoga jednostki wezwała pomoc. Kapitan zapewnił przy tym, że nikomu nic się nie stało.

Na pokładzie znajduje się 636 pasażerów i 413 członków załogi. Armator ogłosił, że wśród pasażerów są głównie Włosi i Francuzi.

Wycieczkowiec o długości 188 metrów w sobotę wypłynął z Madagaskaru w kierunku Mahe. Następnie miał udać się do Omanu, a później do Egiptu.

Media poinformowały, że na pokładzie Allegry jest 23-letnia Brytyjka, pracująca tam jako tancerka. Jej 19-letni brat, również tancerz, uratował się 13 stycznia z katastrofy należącego do tego samego armatora statku Costa Concordia u wybrzeży wyspy Giglio w Toskanii.

"Nie mogliśmy w to uwierzyć, to niesłychane, że to nam się znowu przydarzyło" - powiedział ojciec rodzeństwa Mark Thomas, cytowany przez agencję Ansa.

Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.