Chiny: To nasza wewnętrzna sprawa. Nikt nie ma prawa ingerować ws. przesłuchań Ai Weiwei

7 kwietnia 2011

Chiny ostrzegły w czwartek społeczność międzynarodową, że "nie ma prawa ingerować" w postępowanie wobec znanego chińskiego artysty Ai Weiweia, który jest przesłuchiwany w związku z podejrzeniami o przestępstwa gospodarcze.

Chińskie MSZ poinformowało, że Ai, którego los pozostawał nieznany od niedzieli, jest "zgodnie z prawem" przesłuchiwany przez policję.

"Inne kraje nie mają prawa ingerować" - oświadczył rzecznik resortu Hong Lei. Zapewnił, że sprawa chińskiego artysty nie ma "nic wspólnego z prawami człowieka czy wolnością słowa". O uwolnienie przesłuchiwanego apelowały USA, Francja, Wielka Brytania i Niemcy.

53-letni Ai Weiwei naraził się władzy, nazywając chińskich przywódców "gangsterami". Jest także obrońcą praw człowieka. Prowadził kampanię społeczną, która miała zmusić władze do opublikowania pełnej liczby ofiar trzęsienia ziemi w Syczuanie w 2008 roku.

Ai jest m.in. współtwórcą narodowego stadionu w Pekinie, zwanego Ptasim Gniazdem.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.