Prokuratura nie znalazła przesłanek, by stwierdzić, że 10 kwietnia pod Smoleńskiem doszło do "czynu o charakterze terrorystycznym" - oświadczył w piątek szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg.

"Takie stanowisko będzie potwierdzone w dokumencie kończącym postępowanie" - mówił Szeląg zastrzegając zarazem, że jeśli pojawiłaby się w tej materii jakaś nowa przesłanka, prokuratura wróci do badania tej hipotezy, na potwierdzenie której - jak podkreślił - dowodów dotąd nie stwierdzono.

Na potwierdzenie tego ustalenia prokuratury płk Szeląg przywołał zamówione w śledztwie opinie biegłych: Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych, który uznał, że paliwo lotnicze zatankowane przez rządowego tupolewa było prawidłowe; Instytutu Geologii PAN, o warunkach klimatycznych i naturalnych w tym miejscu okolicznościach pojawienia się i zniknięcia mgły nad lotniskiem w Smoleńsku; Wojskowego Instytutu Chemii i Radiometrii, który nie stwierdził obecności w miejscu katastrofy materiałów wybuchowych, toksycznych i radioaktywnych, ani ponadnormatywnego promieniowania; biegli ds. nawigacji lotniczej badali karty podejścia do lotniska (opinia będzie jeszcze poszerzana).

Są też opinie kryminalistyczne ABW i KGP z nagrań filmowych z miejsca katastrofy (wg Szeląga nie stwierdzono, by słyszalne na filmie dźwięki były wystrzałami z broni, ale nie ustalono pochodzenia tych dźwięków), ABW badała też aparaty i kamery należące do pasażerów lotu do Smoleńska. Jak powiedział płk Szeląg, nie stwierdzono, by miały wartość dowodową.