Flotą dynamicznych srebrno-niebieskich alf policja chwali się od października, gdy przyjechały z włoskiej fabryki. Jednak następne cztery miesiące stały one na policyjnych parkingach i zaczęły z nich wyjeżdżać dopiero w ostatnich dniach.
Jak informował „DGP”, przyczyną był sprzeciw jednego z członków komisji przetargowej. Alarmował, że radar sprzężony z wideorejestratorem nie ma homologacji. Problem rozwiązał komendant główny policji Andrzej Matejuk, który po prostu zmienił skład komisji. Dziś już kilkadziesiąt alf pracuje na drogach.
– Każdy z egzemplarzy, który do nas dotarł, zamiast nadkoli ma od wewnątrz karoserię pociągniętą smołą. Nie wiem, co za geniusz to wymyślił – mówi oficer jeden z komend wojewódzkich. Usunięcie nadkoli było konieczne, gdyż... nie mieściły się w nich zimowe opony. To efekt kuriozalnej decyzji podjętej podczas pisania specyfikacji istotnych warunków zamówienia pod nadzorem zastępcy komendanta głównego Andrzeja Treli. Policyjni logistycy zażądali, by zimowe opony były zakładane na stalowe, niealuminiowe felgi. Alfa Romeo, która wygrała przetarg, nie produkuje do modelu 159 stalowych felg, więc za pomocą tzw. pierścieni dystansujących dobrano felgi od citroena.