USA: Obama broni swego budżetu, ale jest gotowy do ustępstw

15 lutego 2011

Prezydent USA Barack Obama bronił we wtorek swojego ogłoszonego poprzedniego dnia planu budżetowego, powszechnie krytykowanego za niedostateczne cięcia wydatków rządowych. Prezydent sugerował gotowość do kompromisów w negocjacjach z opozycją.

Media potępiają Obamę za to, że w swoim planie budżetowym nie uwzględnił żadnego zalecenia powołanej przez siebie komisji ds. redukcji deficytu i odłożył na później trudne politycznie decyzje dotyczące finansów publicznych.

Na wtorkowej konferencji prasowej prezydent przypomniał, że deficyt i dług publiczny narastały przez całą minioną dekadę, a więc głównie za rządów jego poprzednika George'a W. Busha.

Powiedział, że jest przeciwny redukcji wydatków na takie cele ważne dla długofalowego rozwoju gospodarki, jak edukacja i alternatywne źródła energii. "To są kluczowe inwestycje, niezbędne, aby wygrać przyszłość" - oświadczył Obama i porównał swoje propozycje zmniejszenia wydatków - przez opozycją oceniane jako zbyt skromne - do "cięć skalpelem, zamiast maczetą".

Plan budżetowy administracji oznacza, że w ciągu najbliższego dziesięciolecia zadłużenie USA wzrośnie o 7,3 biliona dolarów. Przyczynia się do tego przede wszystkim stały wzrost nakładów na federalne programy państwowych emerytur (Social Security) i ubezpieczeń medycznych dla ludzi starszych (Medicare) oraz najuboższych obywateli (Medicaid).

W planie Obamy nie przewiduje się żadnych redukcji tych wydatków. Zapytany o to na konferencji prezydent sugerował, że mogą one być przedmiotem negocjacji z Republikanami, podobnie jak inne cięcia budżetu.

"Ufam, że możemy się zabrać za Social Security" - powiedział. Przyznał, że "Medicare i Medicaid to ogromne problemy" wskutek rosnących kosztów leczenia, ale dodał, że można je rozwiązać "przez współpracę między Demokratami a Republikanami". Powodzenie tych rozmów - zaznaczył - "zależy od gotowości do wzajemnych ustępstw".

Konserwatywni komentatorzy są zdania, że Obama zamierza "obciąć wydatki na fundusze emerytalne i zdrowotne rękami Republikanów" - jak to ujął w telewizji Fox News prawicowy publicysta Dick Morris. Chodzi o stworzenie wrażenia, że prezydent podejmuje decyzje godzące w bezpośrednie interesy emerytów i biednych jedynie pod naciskiem opozycji.

"Prezydent postanowił zrobić unik i zamaskować to sztuczkami budżetowymi, z których kiedyś sam szydził"

Prasa zgodnie - od "New York Timesa" po "Wall Street Journal" - wytyka prezydentowi lekceważenie problemu rosnącego deficytu i długu publicznego.

"Budżet Obamy zdecydowanie nie jest planem poradzenia sobie z długofalowymi problemami, które spowodowały deficyt budżetowy. Odracza raczej te kluczowe zagadnienia na później, w nadziei - jak zakładamy - że zarówno gospodarka, jak i polityczna sytuacja, pozwolą na poprawę w przyszłości" - czytamy w artykule redakcyjnym "NYT".

"Prezydent postanowił zrobić unik i zamaskować to sztuczkami budżetowymi, z których kiedyś sam szydził" - napisał w komentarzu redakcyjnym "Washington Post".

"Budżet prezydenta oddaje wszystkie trudne decyzje w ręce republikańskiej większości w Izbie Reprezentantów" - pisze z kolei "Wall Street Journal", dodając, że Obama jest "bardziej oderwany od rzeczywistości niż w czwartek Hosni Mubarak".

W czwartek w zeszłym tygodniu egipski prezydent ogłosił, że nie rezygnuje z urzędu mimo potężnych demonstracji ulicznych przeciw jego dyktaturze. Ustąpił jednak następnego dnia.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.