Małysz osiągnął 120 metrów, ale chwilę po lądowaniu odjechała mu lewa narta i skoczek przewrócił się. Z zeskoku został zwieziony na noszach przez ratowników medycznych.
"Adam przyszedł do szatni o własnych siłach. Jest pod opieką lekarzy, którzy zdecydują, czy zostanie przewieziony do szpitala na badania" - powiedział Kruczek na antenie TVP.
Zawody, po krótkiej przerwie, były kontynuowane. Po pierwszej serii, rozgrywanej przy padającym gęstym śniegu, liderem jest Kamil Stoch.