Z każdą kolejną debatą sejmową słyszę estetów oburzonych wulgaryzacją polityki. Skrzynkę e-mailową zapychają mi apele o cywilizowanie debaty parlamentarnej. Nie do mnie ten apel, ale też nie brzydkie słowa, inwektywy i durne złośliwości posłów są problemem debaty – zarówno tej wokół raportu MAK, jak i każdej innej w Sejmie.
Polityka zawsze była wulgarna. Demokracja zrodziła się z vulgus, czyli prostego tłumu. Politycy nie mówią i nie powinni mówić innym głosem niż ton i słowa, jakie padają na co dzień w domach, tramwajach i pod biurowcem przy papierosie. „Odi profanum vulgus et arce” – „Nienawidzę tłumu profanów i trzymam ich na dystans” – pisał Horacy, który wynosił się ponad tłum i ich zaufanych – polityków.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
