Wróblewski: Nie dość vulgus w wulgarnej debacie

Tomasz Wróblewski
Tomasz WróblewskiDGP
21 stycznia 2011

Z każdą kolejną debatą sejmową słyszę estetów oburzonych wulgaryzacją polityki. Skrzynkę e-mailową zapychają mi apele o cywilizowanie debaty parlamentarnej. Nie do mnie ten apel, ale też nie brzydkie słowa, inwektywy i durne złośliwości posłów są problemem debaty – zarówno tej wokół raportu MAK, jak i każdej innej w Sejmie.

Polityka zawsze była wulgarna. Demokracja zrodziła się z vulgus, czyli prostego tłumu. Politycy nie mówią i nie powinni mówić innym głosem niż ton i słowa, jakie padają na co dzień w domach, tramwajach i pod biurowcem przy papierosie. „Odi profanum vulgus et arce” – „Nienawidzę tłumu profanów i trzymam ich na dystans” – pisał Horacy, który wynosił się ponad tłum i ich zaufanych – polityków.

Pozostało 40% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.