Czy można już tęsknić za wulgaryzacją polityki? Za bon motami, ostrymi ripostami i kłótniami w studiu telewizyjnym?
Obejrzałem spot Bronisława Komorowskiego – kandydata pełniącego obowiązki. Posłuchałem konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego, kandydata zastępującego poprzedniego kandydata i...
Zatęskniłem za prawdziwymi wersjami polityków. Za czasami, kiedy nie byli statusiali, ugrzecznieni i pełni wzajemnego zrozumienia. Za wyraźnie wytyczonymi liniami podziału. Za socjalistami mydlącymi nam oczy społecznym solidaryzmem, za kapitalistami uwodzącymi nas otwartym społeczeństwem, wolnym rynkiem, który bogactwem nielicznych przecieka do mas. Za cynizmem i przewidywalną obłudą polityków. Nie, żeby świat miał być lepszy od Palikotowych gadżetów, ukąszeń Niesiołowskiego, „oczywistych oczywistości” czy „łże-elit”, ale przynajmniej miałem wrażenie, że o coś w tym wszystkim chodzi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.