Za dwa grosze każdy znowu mógł mieć wczoraj serce. Genialny zabieg marketingowy. Milionom Polaków daje poczucie wartości, a chorym autentyczną nadzieję. Koncerty, telewizyjne gale – podniosłe chwile zbiorowej wspaniałomyślności. Zatrzymaj się, podziel z innymi i uwierz – jednak jesteśmy jednym społeczeństwem. Emocje same w sobie warte wszystkich zebranych pieniędzy.
Ale najważniejsze w orkiestrze Owsiaka jest to, że co roku jest kolejny rok. Ludzie wciąż dają, nowe pokolenia dzieci z puszkami się uśmiechają, a firmy konkurują, kto odda więcej. Potem przychodzi chwila otrzeźwienia. To może być wizyta w Centrum Zdrowia Dziecka czy w dowolnym szpitalu pełnym urządzeń podarowanych przez orkiestrę. Co oni by zrobili bez tego Owsiaka?
Rząd przeznacza więcej pieniędzy z budżetu na zakup sprzętu medycznego, niż Jerzy Owsiak uzbiera, ale faktycznie są miejsca, gdzie bez jego darów trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie służby zdrowia. Jak fatalnie musi administracja zarządzać 65 mld z naszych podatków, przeznaczonymi na opiekę medyczną, skoro pieniądze z puszki Owsiaka stanowią aż taką różnicę. Kilkanaście osób potrafi zorganizować przedsięwzięcie, które stało się częścią systemu opieki zdrowotnej. Ludzie nie przestają kupować serduszek, bo ufają, że pieniądze ominą aparat państwowy i trafią do potrzebujących. To słabością państwa silny jest Jerzy Owsiak.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.