Runęła właśnie druga już koncepcja naszej polityki wobec Białorusi, Najpierw nie powiodło się torowanie opozycji drogi do zwycięstwa w wyborach, teraz zaś stopniowe wciąganie reżimu w orbitę Zachodu. Co dalej? Warto może zastanowić się nad rozwiązaniem niekonwencjonalnym, poszukaniem sił, które mogłyby Aleksandra Łukaszenkę obalić.
Obserwatorzy z OBWE uznali, że doszło do nadużyć, organizacja nie uzna zapewne wyników wyborów, a Unia Europejska pójdzie za nią. Łukaszenka nie dał UE wyboru. Oszukał nas, złamał niepisane zasady, na których Wspólnota mogłaby zaakceptować głosowanie i kontynuować współpracę z reżimem. Nikt nie wymagał od Łukaszenki, by przeprowadził wybory według wzorów zachodnich, chodziło tylko o to, by nie oszukiwał jawnie i nie miażdżył opozycji. Wystarczyło, gdyby wygrał 55 procentami, a kolejny kandydat miał 25 procent. Obraz całości byłby bardziej przekonujący, a Zachód mógłby uznać wyniki.
Łukaszenka zdecydował inaczej. Najwyraźniej porozumiał się z Rosją i przynajmniej od tamtej strony poczuł się bezpieczny. Niewykluczone, że za rok znowu zmieni front i wyciągnie rękę do Zachodu. Nie ma jednak co wracać do zużytych kolein, potrzebna jest nowa polityka wobec Białorusi, która nie dopuści do zdominowania jej przez Rosję i wymusi reformy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.