Najnowsze depesze Departamentu Stanu ujawniane przez WikiLeaks, a dotyczące Polski pochodzą z początku tego roku. Gdyby nie to, że pisali je dyplomaci USA, którzy mają w nosie to, co myśli o nich Radosław Sikorski, wyglądają niczym nadgorliwe dzieła PR-owców z gmachu MSZ.
O ile przeciek jest zmorą dla Amerykanów, póki co dla polskich polityków jest darmową reklamą. Łamie przy okazji kilka mitów na temat polskiej polityki wschodniej.
W jej niepoprawnej politycznie części – mimo zbliżenia z Rosją – wciąż gramy na wzmocnienie krajów międzymorza: byłych republik radzieckich, które swą niezależnością drażnią Moskwę, osłabiając jej zapędy. Nawet Łukaszenka „jest mniejszym złem” niż Białoruś podległa Rosji. Mimo pozornej retoryki ochłodzenia w relacjach np. z Kijowem cel Warszawy pozostaje ten sam: wciągnąć państwa takie jak Ukraina do Zachodu. I co ważne, różnice między PO i PiS w tej kwestii dotyczą raczej niuansów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.