UKRAINA I UE nie stworzą na razie strefy wolnego handlu. Podczas zakończonego wczoraj w Brukseli szczytu Wiktor Janukowycz otrzymał za to obietnicę złagodzenia reżimu wizowego.
Jeszcze pół roku temu ukraińscy politycy zapewniali, że szczyt zorganizowany w XVIII-wiecznym zamku Val-Duchesse pod Brukselą stanie się okazją do podpisania umowy o stowarzyszeniu i wolnym handlu. Europejscy biurokraci studzili ten optymizm i to oni ostatecznie mieli rację. Ukrainę i poszczególne państwa UE wciąż dzielą interesy. A prezydentowi Wiktorowi Janukowyczowi, w przeciwieństwie do pomarańczowego poprzednika Wiktora Juszczenki, nie zależy na integracji dla samej integracji.
Państwa UE, w tym zwłaszcza Polska, obawiają się otwarcia rynku dla ukraińskich przewoźników czy produktów rolnych. Z kolei Ukraina oponuje wobec konieczności przyjęcia części norm ekologicznych, sanitarnych czy dotyczących własności intelektualnej. W innych sprawach Kijów żąda długich okresów przejściowych. Ukraińcy chcą też pieniędzy na adaptację przepisów do unijnych standardów. I mają na to silny argument: państwa Europy Środkowej otrzymały na ten cel w przededniu swojej akcesji miliardy euro.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.