Trudna wizyta szefów dyplomacji Polski i Niemiec w Mińsku. Radosław Sikorski i Guido Westerwelle postawili Aleksandrowi Łukaszence ultimatum: albo grudniowe wybory będą spełniały europejskie standardy, albo Mińsk może zapomnieć o dalszej współpracy.
W geście dobrej woli Sikorski zrezygnował nawet z blokowania poszerzenia o Białoruś wymiaru północnego UE, obecnie stanowiącego platformę współpracy Brukseli z Rosją, Islandią i Norwegią. Ale jeśli wyniki znów zostaną sfałszowane, Unia wróci do sankcji i Mińsk się pożegna z wielomiliardową pomocą. A na niej Łukaszence zależy szczególnie, odkąd Rosjanie przestali dotować białoruską gospodarkę.
Białoruski przywódca na tak postawione ultimatum zareagował nerwowo, wielokrotnie przerywając rozmówcom. Z jednej strony zapewniał, że wybory 19 grudnia będą przeprowadzone z poszanowaniem wszelkich standardów. Z drugiej – oskarżył opozycję o łamanie prawa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.