Rzecznik rządu Paweł Graś zapowiedział, że ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, który w Instytucie Ekspertyz Sądowych mógł odsłuchać nagrań z Tu-154M objętych śledztwem ws. katastrofy smoleńskiej, czeka trudna rozmowa z premierem.

We wtorkowej rozmowie w Radiu ZET Graś powiedział, że Kwiatkowski nie ustrzegł się "błędu", "niepotrzebnej wpadki". Ocenił jednak - zastrzegając, że to jego osobista opinia - że cała sprawa "nie skończy się dymisją".

"Minister Kwiatkowski na pewno będzie miał trudną rozmowę z premierem, premierowi ta cała sytuacja się nie podoba i nie podobała" - podkreślił rzecznik rządu. Zdaniem Grasia do tej rozmowy może dojść jeszcze we wtorek, przy okazji posiedzenia Rady Ministrów.

Ocenił, że cała sprawa to "nauczka i przestroga" dla Kwiatkowskiego i innych polityków, iż "są pewne granice takiego medialnego funkcjonowania, bo można za błędy w tej medialnej komunikacji czasem zbyt drogo zapłacić".

Graś dodał, że rozumie intencje ministra sprawiedliwości, który "chciał się pochwalić" pracą Instytutu Ekspertyz Sądowych

Graś dodał, że rozumie intencje ministra sprawiedliwości, który "chciał się pochwalić" pracą Instytutu Ekspertyz Sądowych. "Ale niestety nie ustrzegł się przy tym - on, bądź organizatorzy tego pokazu - błędu" - mówił.

W piątek w Instytucie Ekspertyz Sądowych minister i dziennikarze wysłuchali nagrania z samolotowego rejestratora: rozmowy wieży w Mińsku z - jak to określono - "nie naszym" samolotem oraz szumu w kabinie pilotów. Później sam Kwiatkowski wysłuchał w słuchawkach kilkusekundowego nagrania. Zarejestrowały go mikrofony telewizyjne, a w mediach pojawiły się informacje, że nagranie było zbieżne z fragmentami, które zawierały stenogramy z nagrań czarnych skrzynek polskiego Tupolewa, który rozbił się 10 kwietnia pod Smoleńskiem.

Sam minister wyjaśniał, że nagrania, które odsłuchał, nie stanowiły materiału dowodowego objętego śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej, a były tylko standardowymi próbkami z kabiny pilotów.

"Wszyscy się z nim mieliśmy okazję zapoznać, wszyscy czytaliśmy"

Graś nawiązał też do stanowiska prowadzącej śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która zwróciła się do Instytutu Ekspertyz Sądowych o wyjaśnienia, bo - jak argumentowała - nie wyraziła zgody na odsłuchiwanie zapisów z czarnych skrzynek Tupolewa.

Graś zaznaczył, że ten materiał i tak nie jest tajny, bo stenogram z rozmów zarejestrowanych przez czarne skrzynki został upubliczniony. "Wszyscy się z nim mieliśmy okazję zapoznać, wszyscy czytaliśmy" - mówił.

Sprawę określił jako "niezręczność, niepotrzebną wpadkę". "Mam nadzieję, że minister Kwiatkowskim wyciągnie z tego wnioski" - dodał Graś.

Rzecznik rządu powiedział, że ma nadzieję, iż prokuratura "z równą werwą i zapałem, z jakim zabrała się za sprawę Kwiatkowskiego, zabierze się za przecieki" materiałów ze śledztw do mediów. "Są tygodniki i dzienniki, które wyspecjalizowały się w tym, że publikują zeznania świadków, że publikują dokumenty, że powołują się na materiały tajne ze śledztwa. I co w tej sprawie robi prokuratura?" - pytał. Dodał, że oczekuje "konferencji prokuratury, która nam powie, co w sprawie przecieków".