"Dzisiejszy marsz to już tradycja - wpisał się on w październikowy krajobraz Warszawy" - powiedziała w sobotę prezes stowarzyszenia Amazonki Warszawa Centrum Elżbieta Kozik.

Przypomniała, że październik jest miesiącem walki z rakiem piersi. Podkreśliła też, że marsz ma zwrócić uwagę kobietom, ale także i ich partnerom, że warto badać piersi, gdyż wcześnie wykryta choroba znacznie zwiększa szanse na jej wyleczenie. "Należy uczyć się samobadania, by wiedzieć, jak je wykonywać dobrze - dziś będzie ku temu niepowtarzalna okazja" - podkreśliła. Dodała, że 80 proc. guzków wykrywanych jest przez same kobiety.

W marszu wzięło udział kilka tysięcy osób

W marszu, który wyruszył z Nowego Światu ok. godz. 13.00, wzięło udział kilka tysięcy osób. Większość z nich trzymała w ręku różowe baloniki, część osób miała też różowe kokardki. Pochodowi towarzyszyły m.in. motocyklistki ze Stowarzyszenia Amazons. Członkini stowarzyszenia Joanna Cichocka podkreśliła, że motocyklistki po raz 4. biorą udział w marszu. "W ten sposób możemy wesprzeć tę wspaniałą akcję informacyjną, akcję profilaktyki, akcję walki z rakiem piersi" - powiedziała.

Jedna z uczestniczek pochodu Renata Czarnecka podkreślała, że Marsz Różowej Wstążki jest świętem radości i optymizmu. "Jesteśmy bardzo wzruszone, że tutaj dotarłyśmy. Jechałyśmy całą noc z Lubina, żeby tu być" - powiedziała. "Jest świetnie. Uważam, że każdy, kto raz był, na pewno wróci" - podkreśliła.

Ok. godz. 14.00 marsz dotarł na Pl. Teatralny, gdzie w rozstawionych namiotach kobiety mogły skorzystać z konsultacji z lekarzem specjalistą, wziąć udział w warsztacie samobadania piersi, zrobić mammografię piersi i USG.