Uchodźcy, rebelianci, zapaść gospodarcza, chaos polityczny – objawy upadku państwa bywają różne. W Europie grozi to dwóm krajom.
Kraje upadłe łączy jedno: większość nie przestrzega podstawowych norm demokratycznych. Wydaje się, że problem ten nie dotyczy Europy. Nic bardziej mylnego. W najnowszym rankingu „Foreign Policy” państw upadłych znalazły się aż dwa kraje Starego Kontynentu: aspirująca do UE Bośnia i Hercegowina oraz objęta programem Partnerstwa Wschodniego Mołdawia.

Najwięcej w Afryce

Według listy „Foreign Policy” żaden kontynent nie jest wolny od wadliwie funkcjonujących państw. W Ameryce niechlubny prym wiedzie Haiti, wytrącone z torów po styczniowym trzęsieniu ziemi. Azja to m.in. Afganistan, Irak, Jemen i Pakistan – tlące się bądź otwarte rebelie, rządy nieuznawane na części terytorium, tysiące uchodźców. To także Birma i Korea Płn. z represyjnymi reżimami. Dwanaście państw z krytycznej dwudziestki leży w Afryce. Na czele z Somalią – państwem, które istnieje tylko na mapie, a w rzeczywistości jest terytorium rozdartym między kilkunastu watażków.
Lista koresponduje z zestawieniem Freedom House oceniającym zakres przestrzegania swobód obywatelskich. Spośród 20 upadłych państw 12 jest uznawanych za kraje zniewolone. Z dziewięciu najbardziej represyjnych państw świata cztery (Birma, Korea Płn., Somalia i Sudan) nie zapewniają swoim obywatelom niczego poza przemocą, a trzy kolejne są na granicy implozji.

Europejskie czarne dziury

W Europie największe zaniepokojenie budzi sytuacja w Mołdawii oraz Bośni i Hercegowinie (odpowiednio 58. i 60. miejsce). Prozachodnia koalicja w Kiszyniowie cieszy się zdecydowanym wsparciem Unii, w tym Polski, jednak od niemal roku nie jest w stanie wybrać prezydenta. Aby to się udało, trzeba będzie jesienią przeprowadzić referendum konstytucyjne. Nie wszyscy będą mieli okazję w nim zagłosować. Ósma część terytorium kraju jest kontrolowana przez wspieranych przez Rosję separatystów, a co trzeci Mołdawianin pracuje za granicą.
Jakby tego było mało, w fatalnym stanie znajdują się służby publiczne. Mołdawia zasłynęła na świecie również tym, że jej obywatele masowo sprzedają własne organy, a zorganizowane grupy przestępcze specjalizują się w handlu żywym towarem.
Problemy Bośni są innego rodzaju. Po zakończeniu wojny w 1995 r. społeczność międzynarodowa zmusiła Bośniaków, Chorwatów i Serbów do życia we wspólnym państwie. W jego skład wchodzą dwa organizmy o znacznej autonomii – chorwacko-muzułmańska Federacja BiH oraz Republika Serbska. Większość polityków obu części republiki dąży do utrwalenia sporów, bo mało komu zależy na utrzymaniu jedności. Gdyby nie urząd wysokiego przedstawiciela, który ma prawo weta wobec wszelkich decyzji władz, kraj już dawno by się podzielił. Zgoda na separację skłóconych społeczności jest jednak ryzykowna. Jej efekt jest łatwy do przewidzenia: rozbudzenie tendencji separatystycznych w innych rejonach Bałkanów.