Komentarz redakcji: Frekwencja jest wszystkim

Tomasz Wróblewski
Tomasz WróblewskiDGP
18 czerwca 2010

Przez następne pięć lat nikt nie będzie się zastanawiał nad arytmetyką wyborczą. Prezydent jest prezydentem. Głos jest jeden i nieważne, ilu wyborców na niego się złożyło. Weto zawsze jest wetem, a podpis pod ustawą ma moc taką samą, niezależnie od tego, czy składa go prezydent wybrany przy 70-procentowej frekwencji, czy przy 40-procentowej.

Rzecz w tym, że polityka to nie sama arytmetyka. Głosy tych, którzy do urn nie poszli, czy zniesmaczeni brakiem alternatywy wrzucili pustą kartkę, odbijać się będą nam latami. Brak silnego zaplecza czujemy dziś, kiedy rząd boi się nawet pomyśleć o prywatyzacji szpitali. Nawet najszczytniejsze hasła – reformy emerytalnej, reformy finansów publicznych, prywatyzacji, nie wychodzą poza deklaracje. Każda zmiana, która spotyka się z oporem społecznym, natychmiast zawieszana jest na haku. To dlatego jesteśmy jednym z nielicznych państw w Europie, które zaniechały redukcji deficytu. Nie forsują podniesienia wieku emerytalnego, a prywatyzacja prowadzona jest tylko tam, gdzie nie wchodzi w konflikt ze związkami zawodowymi.

Pozostało 34% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.