Wojskowi prokuratorzy, którzy w Smoleńsku pracowali na miejscu katastrofy Tu-154M, nie mieli gdzie spać, a koszty pobytu musieli ponosić z własnej kieszeni.
Ośmiu prokuratorów wojskowych przez prawie dwa tygodnie pracowało w Rosji. 10 kwietnia około godziny 18, a więc ledwie kilka godzin po tragicznym wypadku prezydenckiego Tu-154M, do Smoleńska dotarła pierwsza ich grupa. Rosjanie od razu zaprowadzili ich na miejsce katastrofy. Okazali im także czarne skrzynki odnalezione w szczątkach rozbitej maszyny.
Autopromocja
Pozostało 45% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 45% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
