Janusz Kaczmarek informował prezydenta Lecha Kaczyńskiego o nieprawidłowościach w prokuraturze i ministerstwie sprawiedliwości - zeznała we wtorek przed sejmową komisją śledczą ds. nacisków żona b. szefa MSWiA Honorata Kaczmarek.

Honorata Kaczmarek podkreśliła, że jej mąż "miał wątpliwości", dotyczące funkcjonowania prokuratury, ministerstwa sprawiedliwości i MSWiA. Według niej, Janusz Kaczmarek twierdził, że Zbigniew Ziobro (ówczesny minister sprawiedliwości) "wszystko upolitycznia". "Mąż uważał, że tylko prezydent Lech Kaczyński był w stanie zapobiec jakimś nieprawidłowościom" - zaznaczyła.

"Mąż nie był członkiem PiS, nie znał polityków PiS. Nie miał do kogo się zwrócić, jeżeli widział nieprawidłowości. Ponieważ przyjaźnił się z Lechem Kaczyńskim, znał go od wielu lat, wiedział, że prezydent ma wpływ na ministrów i polityków, prezydent mógł zainterweniować. Czy podejmował takie interwencje, trudno powiedzieć" - podkreśliła.

Zdaniem Honoraty Kaczmarek, jej mąż na spotkaniach m.in. w obecności szefów ABW i CBA oraz premiera Jarosława Kaczyńskiego przedstawiał zastrzeżenia dotyczące sprawy zatrzymania Barbary Blidy.

Jak dodała, mąż wspominał o tym, że były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro "raz albo dwa razy" próbował wydawać mu polecenia.

Według Honoraty Kaczmarek, jej mąż "ogólnikowo stwierdził", że Zbigniew Ziobro "ma uprawnienia kontrolujące, nadzorujące" nad kilkoma ministerstwami. "Nie wnikałam w szczegóły. Nie było czasu. Nie byłam tym zainteresowana" - podkreśliła.