Tajne dokumenty poza kontrolą

26 stycznia 2010

Maj 2008 roku. Do kancelarii tajnej białostockiej prokuratury wchodzą kontrolerzy z resortu sprawiedliwości. To, co zobaczyli, wprawiło ich w zdumienie. "W kancelarii przechowywanych było więcej dokumentów niż w prowadzonych ewidencjach" - napisali.

A chodzi o nie byle jakie papiery. Eksperci, którzy wizytowali prokuraturę mówią wprost: nie wpisanie tajnych akt do ewidencji i dziennika korespondencji oznacza, że dla kancelarii tajnej one nie istniały. A zatem można było je nawet wynieść i nikt nie wiedziałby, kto je widział, czytał, kopiował, a mógł nawet ukraść.

Dokumenty z 20 śledztw

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.