Prezydent Czech Vaclav Klaus jest zadowolony z deklaracji przywódców Unii Europejskiej, mającej na celu zakończenie procesu ratyfikacji Traktatu z Lizbony - powiedział w czwartek, w pierwszym dniu unijnego szczytu w Brukseli, czeski premier Jan Fischer.

"Vaclav Klaus jest zadowolony z tekstu. Został poinformowany o wszystkich modyfikacjach (...) i nie ma z tym żadnego problemu" - przekazał dziennikarzom szef rządu w Pradze.

Fischer dodał, że gdy tylko czeski Trybunał Konstytucyjny wyda zgodę na ratyfikację porozumienia, w Czechach nic już nie będzie stanowiło przeszkody dla podpisania unijnego traktatu.

"Potrafiliśmy wypełnić nasze zobowiązanie, przyjęte jeszcze w czasie naszego przewodnictwa na czerwcowej Radzie UE, że Republika Czeska będzie ratyfikować porozumienie w taki sposób, aby mogło wejść w życie do końca tego roku" - powiedział.

Reklama

Według czeskiego premiera, Czechy będą mogły teraz uzyskać wyłączenie z Karty Praw Podstawowych, które już wcześniej wynegocjowały Polska i Wielka Brytania.

"Uważam to za dobry rezultat" - podkreślał szef kancelarii Klausa Jirzi Weigl. Jego zdaniem postulat prezydenta został spełniony, a sam Klaus nie będzie już stawiał żadnych warunków.

Szwedzki premier Fredrik Reinfeldt zaznaczył, że czeski opt-out nie będzie miał żadnego prawnego wpływu na kraje sąsiadujące z Czechami. Szef rządu w Sztokholmie dodał, że Vaclav Klaus ma teraz wolną drogę do podpisania traktatu.

Obawy w sprawie czeskiego opt-outu wyrażała przede wszystkim Słowacja, która bała się, że zostanie poszkodowana w jego wyniku. Prezydent Klaus domagał się bowiem derogacji głównie z powodu dekretów Benesza z 1945 roku, na mocy których wysiedlono z Czechosłowacji Niemców sudeckich, a będących również zapisem prawa słowackiego.