Od momentu, gdy było wiadomo, że nie Republikanie, a Demokraci będą kierować administracją USA należało się spodziewać takiej decyzji ws. tarczy antyrakietowej; polski rząd nie popełnił żadnych błędów w tej sprawie - uważa europoseł PSL Jarosław Kalinowski.

"Jeżeli odsuniemy wszystkie emocjonalne, polityczne komentarze na bok, to trzeba powiedzieć, że to było spodziewane i to od dłuższego czasu, nawet można powiedzieć, że od momentu, kiedy prezydentem został Barack Obama" - powiedział Kalinowski.

Jego zdaniem, rząd nie popełnił żadnych błędów, bo nawet gdyby jeszcze bardziej "napinał się" w tej sprawie, to i tak nie zmieniłoby to sytuacji. Zaznaczył, że decyzja ws. tarczy była podjęta w Waszyngtonie i Warszawa nie miała w tej sprawie w zasadzie nic do powiedzenia.

"Działania podejmowane przez rząd polski nie miały wpływu na tę decyzję, jaka została podjęta, nieważne, czy to by był rząd Jarosława Kaczyńskiego, czy jest to rząd Tuska, czy byłby jeszcze Napieralskiego, czy jeszcze kogoś innego, to po prostu nie zmieniłoby decyzji" - stwierdził polityk stronnictwa.

"Gdyby w USA był inny prezydent, projekt tarczy byłby kontynuowany"

W opinii Kalinowskiego, gdyby w USA był inny prezydent, pochodzący z obozu Republikanów, projekt tarczy antyrakietowej byłby kontynuowany. "Demokraci i Barack Obama wcześniej mówili, że chcą zmiany zmiany polityki, również w stosunku do Rosji, zapowiadali tę zmianę mówiąc, że dotychczasowa polityka Georga W. Busha nic nie przyniosła" - podkreślił Kalinowski.

Polityk uważa, że cała ta sytuacja niesie dla naszego kraju nauczkę, że trzeba liczyć na siebie. "Stany Zjednoczone powinny być dalej ważnym partnerem dla nas, ale jesteśmy w UE i jeśli nam się wydawało, że będziemy mieć specjalne przywileje ponad Unią to się myliliśmy" - ocenił europoseł.

Kalinowski powiedział, że nie był entuzjastą umieszczania na naszym terytorium elementów tarczy, bo system ten sam w sobie nie poprawiał bezpieczeństwa naszego kraju. "Dopiero dodatkowe porozumienia związane z rakietami Patriot i ze stacjonowaniem wojsk amerykańskich w Polsce, miało rekompensować pogorszenie naszego bezpieczeństwa" - zaznaczył polityk.

"Decyzja administracji USA nie będzie miała wpływu na stosunki Warszawa-Waszyngton"

Z kolei zdaniem europosła Andrzeja Grzyba (PSL) taka decyzja administracji USA nie będzie miała wpływu na stosunki Warszawa-Waszyngton. "Niewątpliwie będzie pewien okres takiego niewielkiego zaniepokojenia: co dalej" - zastrzegł.

Jego zdaniem wycofanie się z umieszczenia na terenie Polski i Czech elementów tarczy mogło też wynikać z kryzysu gospodarczego z jakim muszą się mierzyć USA.

Grzyb jest jednak przekonany, że projekt obrony przeciwrakietowej wróci w przyszłości. "Być może on wróci w nieco innej formie i niewykluczone, że NATO jako całość będzie się chciało nim zająć" - przewiduje europoseł.