Amerykańska polityka zagraniczna według Joego Bidena

Joe Biden
Joe BidenShutterStock
12 października 2020

Kandydat demokratów na prezydenta opisał swoją wizję dyplomacji na łamach „Foreign Affairs”.

„Globalne wyzwania, przed którymi stoi Ameryka – od zmian klimatycznych i masowej migracji po przełomowe technologie i choroby zakaźne – stają się coraz pilniejsze i bardziej złożone, tymczasem szybkie postępy autorytaryzmu, nacjonalizmu i nieliberalnych demokratur sprawiają, że coraz trudniej im sprostać. Demokracjom, paraliżowanym przez przerosty partyjniactwa, niszczonym przez korupcję i ogromne nierówności, trudniej spełniać obietnice dane społeczeństwu. Spada zaufanie do instytucji demokratycznych. Rośnie lęk przed innym, a międzynarodowy system, tak starannie skonstruowany przez USA, rozchodzi się w szwach” – zaczyna swoją wizję Joe Biden.

Jego zdaniem demokracja to nie tylko fundament amerykańskiego społeczeństwa, ale także źródło jego mocy. Wzmacnia i rozszerza przywództwo USA, zapewnia bezpieczeństwo na świecie, jest motorem pomysłowości, która napędza dobrobyt gospodarczy, oraz istotą tego, kim są Amerykanie, jak widzą świat i jak reszta świata widzi ich. Kandydat demokratów i faworyt listopadowych wyborów zakłada, że trzeba będzie przeprowadzić gruntowną reformę wizerunkową, po tym jak – jego zdaniem – Trump zepsuł renomę USA w świecie.

„Jako naród musimy dowieść wobec świata, że Stany Zjednoczone znów są gotowe przewodzić – nie tylko przykładem naszej mocy, ale także mocą naszego przykładu. Dlatego zrobię wszystko, byśmy wrócili do naszych podstawowych wartości” – stwierdza były wiceprezydent. I dodaje, że jeżeli wygra wybory, zerwie z „okrutną i bezsensowną” polityką administracji Trumpa, która na granicy z Meksykiem rozdziela rodziców od dzieci, zakończy szkodliwą w jego opinii politykę azylową, zniesie zakazy podróżowania, ustali roczną liczbę przyjęć uchodźców na 125 tys. i postara się z czasem ją podnosić.

W tym miejscu Biden powołuje się na swoje doświadczenie. „Opublikowałem już plany opisujące, w jaki sposób Stany Zjednoczone skoncentrują się na przyczynach tego, że imigranci zmierzają do naszej południowo-zachodniej granicy. Jako wiceprezydent zagwarantowałem wsparcie demokratów i republikanów w wysokości 750 mln dol. dla programu pomagającego przywódcom Salwadoru, Gwatemali i Hondurasu w walce z korupcją, przemocą i powszechną nędzą, które zmuszają ludzi do opuszczania domów. Odkąd w krajach takich jak Salwador wzrosło poczucie bezpieczeństwa, zaczęła się zmniejszać migracja. Jako prezydent oprę się na tej inicjatywie, przewidującej czteroletni, wszechstronny program strategii regionalnej z budżetem wartym 4 mld dol.” – stwierdza.

Biden, podobnie jak Trump, uważa Chiny za podstawowe wyzwanie dla amerykańskiej dyplomacji. „Moja administracja wyposaży Amerykanów w instrument sukcesu w światowej gospodarce – politykę zagraniczną dla klasy średniej. Żeby wygrać rywalizację o przyszłość z Chinami i innymi krajami, Stany Zjednoczone muszą zwiększyć przewagę innowacyjną i zjednoczyć siłę gospodarczą światowych demokracji, przeciwdziałać nadużyciom gospodarczym i zmniejszyć nierówności” – pisze na łamach „Foreign Affairs”.

Jeżeli chodzi o Bliski Wschód, demokratyczny pretendent do prezydentury – o czym pisaliśmy niedawno w DGP – uważa, że czas się Ameryce powoli stamtąd wycofywać. Jego zdaniem najwyższy czas zakończyć ciągłe wojny, które kosztowały „niezliczoną ilość krwi i pieniędzy”. USA powinny sprowadzić do domu większość żołnierzy z Afganistanu i Bliskiego Wschodu, i ściśle zawężyć ich zadania do pokonania Al-Ka’idy i Państwa Islamskiego. W tej kwestii niczym się nie różni od Donalda Trumpa. „Powinniśmy przestać wspierać działania zbrojne pod dowództwem Arabii Saudyjskiej w Jemenie. Uporczywe trwanie przy niemożliwych do wygrania konfliktach wyczerpuje naszą zdolność do przewodzenia w innych dziedzinach i uniemożliwia nam odbudowę innych instrumentów amerykańskiej potęgi” – twierdzi Biden.

A co z Polską? Biden politykę wobec naszego regionu wiąże z twardym podejściem wobec Moskwy. Uważa, że Kreml boi się silnego NATO, najskuteczniejszego sojuszu we współczesnej historii. „Aby przeciwstawić się rosyjskiej agresji, musimy dbać o zdolności militarne Sojuszu, a także zwiększyć jego zdolność radzenia sobie z niekonwencjonalnymi zagrożeniami, takimi jak uzbrojona demoralizacja, dezinformacja i kradzież. Musimy obciążyć Rosję rzeczywistymi kosztami łamania międzynarodowych norm i wspierać rosyjskie społeczeństwo obywatelskie, które odważnie sprzeciwia się kleptokratycznemu systemowi Putina” – podsumowuje.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.