Koalicjanci chcą szybko skończyć proces zmian w rządzie. Aby przygotować się na jesienną falę pandemii i ruszyć z ofensywą programową. Szef Porozumienia ponownie wicepremierem, ale bez teki? Dla samego zainteresowanego to za mało. Chce rządzić ministerstwem. W kuluarach mówi się również o przejściu Jadwigi Emilewicz do biznesu.
Nad szczegółowymi rozwiązaniami programowymi pracował koalicyjny zespół roboczy. Mają one być przedstawione liderom trzech partii jako rekomendacje i punkt wyjścia do dalszych rozmów. Kluczowy był jednak powrót prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z wypoczynku. Proces ruszy na dobre, gdy w środę rozjazdy skończy lider Porozumienia Jarosław Gowin.

Tego dnia późnym popołudniem lub w czwartek rozpocznie się układanie na nowo rządu. Do samych zmian dojdzie na przełomie września i października. Koalicjantów czeka kilka dylematów do rozstrzygnięcia. Przede wszystkim: podział resortów w nowej, odchudzonej konfiguracji. Gowinowcy chcieliby utrzymania i wzmocnienia resortu rozwoju (np. włączenia do niego eurofunduszy), ale zamierzają zablokować pomysł stworzenia „super resortu” dla Piotra Glińskiego. Z kolei ziobryści chcą w pierwszej kolejności rozmawiać o agendzie programowej i rozliczyć PiS z realizacji dotychczasowej umowy koalicyjnej, która – ich zdaniem – nie jest w pełni przestrzegana.