W środę na polecenie Prokuratury Regionalnej w Białymstoku funkcjonariusze CBA przeszukali mieszkania prezesa NIK Mariana Banasia i jego rodziny. Weszli też do siedziby NIK i przeszukali gabinet prezesa. Banaś w liście skierowanym do marszałek Sejmu Elżbiety Witek wyraził oburzenie z powodu przeszukań i oczekiwanie, że marszałek "podejmie stosowne działania w tej sprawie". O akcji CBA poinformował też marszałka Senatu i wicemarszałków Sejmu.

W środowym komunikacie przekazanym PAP Izba stanowczo zaprotestowała przeciwko działaniom białostockiej prokuratury, która bez dopełnienia obowiązku uzyskania uchylenia immunitetu prezesowi Banasiowi zarządziła przeszukanie pomieszczeń urzędu, w tym bezwzględne wykonanie przeszukania w gabinecie prezesa.

W czwartek Zbigniew Matwiej zapewnił, że przeszukania nie mają żadnego wpływu na pracę kontrolerów. "Są w różnych miejscach i sumiennie wykonują swoje obowiązki. Podobnie jest w siedzibie NIK" - podał.

Reklama

Jeszcze raz podkreślił, że kontrola NIK w Prokuraturze Krajowej nie ma jakiegokolwiek związku z akcją CBA. "Kontrola w prokuraturze krajowej rozpoczęła się już kilka miesięcy temu, a wczorajsza wizyta dyrektora Bieńkowskiego (w prokuraturze, PAP) była ustalona tydzień wcześniej" - poinformował.

O kontroli NIK w Prokuratorze Krajowej pisał Onet. Jej rozpoczęcie potwierdził w rozmowie z portalem szef departamentu porządku i bezpieczeństwa wewnętrznego Izby Marek Bieńkowski. Jak zauważył Onet - był on m.in. autorem opublikowanego w grudniu krytycznego raportu Najwyższej Izby Kontroli dot. programu resortu sprawiedliwości "Praca dla więźniów". (PAP)

Autor: Karolina Mózgowiec