"Ja zacząłem od Podlasia, bo nie mogłem nie zacząć. Moje życie zaczęło się od Podlasia więc i zbieranie podpisów i rozmowa w tak ważnym momencie mojego życia z ludźmi musiała się zacząć właśnie tutaj" - wyjaśnił kandydat.

Mówił, że podpisy poparcia dla jego kandydatury zbiera w całym kraju kilka tysięcy osób. Dodał, że w sobotę będzie odwiedzał miejscowości na trasie z Bielska Podlaskiego do Białegostoku, gdzie wieczorem spotka się z mieszkańcami. Powiedział, że spotkania "door to door" z mieszkańcami to jedyny w jego ocenie skuteczny sposób na kontakt z ludźmi.

"Prezydent jest kimś, kto powinien stać na straży całej wspólnoty, a więc Białostocczyzny i Lubuskiego i Pomorskiego i Zachodniopomorskiego i Opolskiego i robić absolutnie wszystko, żeby te regiony nie były podzielone, chociaż różne, tylko jak najbardziej zbliżały się do siebie jeśli chodzi o dobry poziom życia, jeśli chodzi o to jak się w Polsce żyje, jakie relacje między sobą budujemy" - powiedział Hołownia.

Reklama

Pytany o największy, w jego ocenie, istniejący problem w Polsce wskazał, że to "zupełnie nieuzasadniony podział, spór".

Reklama

"Przez 30 lat wybudowaliśmy dom, ale coraz trudniej wielu z nas jest w nim mieszkać. Kiedy pytamy Polaków, co najbardziej przeszkadza im w Polsce, to na pierwszym miejscu pojawiają się podziały, konflikty, spór polityczny. To jest chore. Polityka jest od załatwiania spraw, a nie od robienia wojny domowej. Tę zimną wojnę domową bardzo chciałbym skończyć" - powiedział dziennikarzom Hołownia. Dodał, że chciałby doprowadzić do sytuacji, by energia trawiona na ten spór została "uwolniona" w działaniu. Hołownia powiedział, że w osobie prezydenta, w Polsce jest potrzebny "bezpartyjny bezpiecznik", dla którego będzie ważne to, czy dana ustawa jest dobra dla Polaków, a nie jej źródło partyjne.

Wśród kolejnych problemów w Polsce Hołownia wymienił ochronę zdrowia, bezpieczeństwo, kryzys klimatyczny, wodny i wiążącą się z tym suszę i jej konsekwencje w całej gospodarce.

Hołownia poinformował, że w trakcie kampanii będzie prezentował szczegółowe propozycje rozwiązań w różnych dziedzinach, takich jak ochrona zdrowia, demografia, wsparcie rodzin, przedsiębiorczość, wykluczenie komunikacyjne. Przekonywał, że interesuje go "prezydentura narodowego słuchania i rozmawiania" z Polakami i taka ma być cała jego kampania wyborcza.

Pytany o reformę sądownictwa w Polsce i pojawiające się informacje o konsekwencjach finansowych jakie mogą za to grozić Polsce, Szymon Hołownia powiedział, że należało przeprowadzić reformę związaną z aspektami administracyjnymi.

"To jest absolutnie zrozumiałe, że trzeba było dokonać reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce przede wszystkim związanej z tym, że wymiar sprawiedliwości nie funkcjonował administracyjnie tak, jak trzeba, nie dowoził tych efektów, których oczekiwali ludzie jeśli chodzi o szybkość postępowań, czytelność, jasność, zrozumiałość. Ta reforma niczego nie naprawiła, ona tylko pogorszyła chaos. W tej chwili będziemy mieli, jeśli już nie mamy, dwa równoległe systemy wymiaru sprawiedliwości - można iść do tego sędziego, albo do innego, który jest z PiS, albo nie jest z PiS" - mówił Hołownia.

Kandydat na prezydenta mówił również, że jest za tym, by w edukacji w Polsce nie prowadzić w najbliższych latach żadnych reform systemowych, "obłożyć ją kompresami i pozwolić dojść do siebie", działać na rzecz tego, by uczniowie mieli kompetencje do radzenia sobie w życiu i na rynku pracy, a nie rozwiązywania testów czy "wkuwania" dużej często - w jego ocenie - nieprzydatnej w życiu wiedzy.

Wybory prezydencie w Polsce odbędą się 10 maja.