W poniedziałek opisaliśmy kulisy złożenia dymisji przez prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. Dymisji, na którą naciska ekipa rządząca. Ta sama, która ledwie trzy miesiące wcześniej wybrała go na to stanowisko. W DGP pokazaliśmy, jak wyglądało składanie dymisji do marszałek Sejmu Elżbiety Witek, która według naszych licznych informatorów dotarła do niej w piątek nieformalnym kanałem. Pismo zostało Banasiowi zwrócone.
Wraz z projektem dymisji w formie, której oczekiwał od niego PiS. Oba dokumenty różni zasadniczo jedna kwestia. Ten, który miał ponownie złożyć, zawierał wskazanie mechanizmu sukcesji. Osobę, która zastąpi Banasia, czyli wiceprezesa NIK i byłego posła PiS Tadeusza Dziubę.
Przez trzy dni ujawnialiśmy kulisy dymisji prezesa NIK, która – gdyby została formalnie zarejestrowana w kancelarii Sejmu – ucięłaby przynajmniej jeden z ważnych wątków politycznych sprawy Mariana Banasia. Podawaliśmy jednak, że do kancelarii formalnie ona nie wpłynęła. Stała się raczej przedmiotem nieformalnego targu na linii PiS – szef NIK. Od poniedziałku Izba nie wydała w sprawie opisanej przez DGP historii żadnego komunikatu. Wczoraj w oświadczeniu wideo do sprawy swojej dymisji odniósł się sam zainteresowany. I powiedział jasno: byłem gotów „złożyć rezygnację z urzędu”. To potwierdza podawane przez DGP informacje.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.