Sukcesja po Banasiu ważniejsza niż sam szef NIK

Szef NIK Banaś Marian
Szef NIK Banaś MarianAgencja Gazeta / fot. Roman Rogalski Agencja Gazeta
5 grudnia 2019

W poniedziałek opisaliśmy kulisy złożenia dymisji przez prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. Dymisji, na którą naciska ekipa rządząca. Ta sama, która ledwie trzy miesiące wcześniej wybrała go na to stanowisko. W DGP pokazaliśmy, jak wyglądało składanie dymisji do marszałek Sejmu Elżbiety Witek, która według naszych licznych informatorów dotarła do niej w piątek nieformalnym kanałem. Pismo zostało Banasiowi zwrócone.

Wraz z projektem dymisji w formie, której oczekiwał od niego PiS. Oba dokumenty różni zasadniczo jedna kwestia. Ten, który miał ponownie złożyć, zawierał wskazanie mechanizmu sukcesji. Osobę, która zastąpi Banasia, czyli wiceprezesa NIK i byłego posła PiS Tadeusza Dziubę.

Przez trzy dni ujawnialiśmy kulisy dymisji prezesa NIK, która – gdyby została formalnie zarejestrowana w kancelarii Sejmu – ucięłaby przynajmniej jeden z ważnych wątków politycznych sprawy Mariana Banasia. Podawaliśmy jednak, że do kancelarii formalnie ona nie wpłynęła. Stała się raczej przedmiotem nieformalnego targu na linii PiS szef NIK. Od poniedziałku Izba nie wydała w sprawie opisanej przez DGP historii żadnego komunikatu. Wczoraj w oświadczeniu wideo do sprawy swojej dymisji odniósł się sam zainteresowany. I powiedział jasno: byłem gotów „złożyć rezygnację z urzędu”. To potwierdza podawane przez DGP informacje.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.