Ekipa nowego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego obiecuje reformę sądownictwa. Przeciwnicy obawiają się, że będzie się ona sprowadzać do arbitralnie przeprowadzonych zmian kadrowych.
Reklama
Rok po śmierci aktywistki Kateryny Handziuk wracają pytania o przyczyny niemrawych postępowań w ukraińskich sprawach na tle politycznym i o to, co dla reformy wymiaru sprawiedliwości chce zrobić ekipa prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
„Tak jak jej bliscy i rodzina oczekujemy na sąd i wyrok na mocodawców tego ohydnego przestępstwa” – napisała na Twitterze ambasada Niemiec w Kijowie. „Mam nadzieję, że sprawcy zostaną jak najszybciej pociągnięci do odpowiedzialności” – dodała ambasador Wielkiej Brytanii Melinda Simmons. Kateryna Handziuk była skonflikowana z lokalnymi elitami. Oskarżała o korupcję m.in. wysokich funkcjonariuszy chersońskiej policji.
Koordynatorka Centrum Studiów Politycznych i Analityki w południowoukraińskim Chersoniu zmarła 4 listopada 2018 r. w kijowskim szpitalu. Trzy miesiące wcześniej, gdy wyszła z domu do pracy, ktoś oblał ją kwasem siarkowym, parząc 40 proc. jej ciała. Ówczesne władze – prokurator generalny Jurij Łucenko i wciąż urzędujący szef MSW Arsen Awakow – wzięły śledztwo pod osobistą kontrolę. Postępowanie zaczęło buksować, gdy otarło się o ważnych polityków w obwodzie.

Reklama
Równolegle do działań prokuratury własne postępowanie prowadziła parlamentarna komisja śledcza oraz bliscy i znajomi Kateryny Handziuk na czele z jej ojcem Wiktorem. To on w styczniu 2019 r. o zlecenie zabójstwa córki oskarżył szefa chersońskiej rady obwodowej Władysława Manhera, gubernatora obwodu Andrija Hordiejewa i jego zastępcę Jewhena Ryszczuka. Do tej tezy przychylili się dziennikarze projektu Slidstwo.info.
Manher został wykluczony z partii Ojczyzna Julii Tymoszenko i pozbawiony funkcji szefa lokalnego parlamentu, a nawet usłyszał zarzuty, ale prokuratura generalna wycofała się z nich na tydzień przed wyborami parlamentarnymi w lipcu tego roku. Hordiejew, polityk Bloku Petra Poroszenki, został pozbawiony stanowiska dopiero w kwietniu 2019 r., po pierwszej turze wyborów prezydenckich, gdy Poroszenko starał się poprawić swój wizerunek przed decydującym starciem.
Bliscy i znajomi domagają się wyjaśnienia sprawy i ukarania winnych. Trwa akcja „Kto dał zlecenie na Katię Handziuk?”. Włączyli się do niej kibice piłkarscy; z ich inicjatywy na murach i chodnikach ukraińskich miast pojawiły się namalowane przy użyciu szablonów hasła o takiej treści. Zełenski po objęciu stanowiska rozmawiał z Wiktorem Handziukiem, ale w ustaleniu mocodawców nie pomogło ani spotkanie, ani zmiana na stanowisku prokuratora generalnego.
Wyroki na wykonawców i koordynatora zbrodni zapadły 6 czerwca. Pięciu mężczyzn skazano na kary od 3 lat do 6,5 roku więzienia. Sąd nie zdołał ustalić, kto zlecił napad na aktywistkę. Historia tego śledztwa przypomina inne w sprawie głośnych przestępstw, których nie udało się wyjaśnić. Aktywiści sporządzili listę 50 podobnych działaczy napadniętych między 2017 a 2018 r.
Do tej pory nie ustalono sprawców zabójstwa Pawła Szaramieta, białoruskiego dziennikarza pracującego na stałe na Ukrainie, który zginął w wyniku wybuchu bomby podłożonej pod jego samochodem w 2016 r. Nie udało się skazać nikogo za strzelanie do manifestantów na Majdanie w lutym 2014 r. Nie wyjaśniono sądowo sprawy pożaru w budynku związków zawodowych w Odessie w maju 2014 r., gdzie zginęli głównie prorosyjscy bojówkarze.
Brak poprawy sytuacji w sądach i prokuraturze to jedno z największych niepowodzeń prezydentury Poroszenki. Władzom udało się co prawda stworzyć wyspecjalizowane organy antykorupcyjne (jako ostatni 5 września ruszył Najwyższy Sąd Antykorupcyjny). Ale i one nie zdołały doprowadzić do skazania żadnej istotnej postaci ukraińskiego życia politycznego.
Na domiar złego sąd konstytucyjny u schyłku poprzednich rządów uznał za sprzeczny z ustawą zasadniczą przepis penalizujący bezpodstawne wzbogacenie urzędników. Nowa ekipa obiecała przywrócenie tego przepisu i zreformowanie sądownictwa. Na razie wprowadzono zmiany mające na celu przyspieszenie prac Sądu Najwyższego. Od zera powołano członków Centralnej Komisji Wyborczej, a teraz władze szykują się do kadrowego resetu w Sądzie Najwyższym (przewiduje się jego zmniejszenie z 200 do 100 sędziów) i miejscowym odpowiedniku Krajowej Rady Sądownictwa.
Ta ostatnia propozycja wywołała zaniepokojenie zachodnich ambasad jako zagrożenie dla niezawisłości wymiaru sprawiedliwości. Przeciwnicy boją się, że decyzja o tym, kto ma w SN zostać, będzie podejmowana arbitralnie. Sędziowie jeszcze przed drugą turą wyborów prezydenckich zaczęli wydawać orzeczenia przychylne wobec oligarchy Ihora Kołomojskiego, skłóconego z Poroszenką, za to sprzymierzonego z Zełenskim. Z jednej strony to dowód na upolitycznienie sądów, z drugiej – przyczyna, dla której ich reformowanie na Ukrainie zwykle szło opornie.
Sędziowie wydają wyroki przychylne dla Ihora Kołomojskiego