Fala ściekow z Warszawy dotrze do Płocka koło południa

Ścieki wpływające do Wisły na wysokości ul. Farysa na Bielanach gdzie doszło do awarii kolektora
Ścieki wpływające do Wisły na wysokości ul. Farysa na Bielanach gdzie doszło do awarii kolektoraPAP / Tomasz Gzell
29 sierpnia 2019

Sytuacja jest cały czas monitorowana przez wodociągi płockie. Badamy wodę - powiedział w czwartek prezydent Płocka Andrzej Nowakowski.

O awarii układu przesyłowego ścieków, władze Warszawy mieszkańców powiadomiły w środę. We wtorek rano doszło do awarii jednego z kolektorów przesyłającego ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni "Czajka". Nieczystości wówczas skierowano do drugiego z kolektorów, który jednak w środę przestał funkcjonować. Wskutek awarii zarząd MPWiK podjął decyzję o kontrolowanym zrzucie nieczystości do Wisły - do rzeki trafia 3 tys. litrów nieczystości na sekundę.

"W sytuacji kryzysowej, jaka ma miejsce w Warszawie, podjęliśmy pewne działania" - zapewnił w czwartek na konferencji prezydent Płocka Andrzej Nowakowski.

Dodał, że sytuacja jest stabilna. "Jest cały czas monitorowana przez wodociągi płockie przy współpracy ze wszystkimi odpowiedzialnymi służbami" - przekazał Nowakowski.

Mówił też, że w środę w godzinach popołudniowych dzwonił do niego prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, informując o sytuacji kryzysowej w stolicy. "Niezwłocznie poinformowałem zarząd wodociągów o tej sytuacji, a następnie zdecydowałem o zwołaniu miejskiego zespołu zarządzania kryzysowego, który odbył się w godzinach popołudniowych" - zapewnił prezydent Płocka.

Podkreślił, że po przedstawieniu na zespole kryzysowym sytuacji przez prezesa wodociągów płockich, podjęto działania i woda jest monitorowana i badana "zarówno jeżeli chodzi o wodę surową, czyli tę, która wpływa do wodociągów, jak i tę, która później po uzdatnianiu jest przesyłana do mieszkańców Płocka" - zaznaczył Nowakowski.

O awarii układu przesyłowego ścieków władze Warszawy mieszkańców powiadomiły w środę. We wtorek rano doszło do awarii jednego z kolektorów przesyłającego ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni "Czajka". Nieczystości wówczas skierowano do drugiego z kolektorów, który jednak w środę przestał funkcjonować. Wskutek awarii zarząd MPWiK podjął decyzję o kontrolowanym zrzucie nieczystości do Wisły - do rzeki trafia 3 tys. litrów nieczystości na sekundę.

W związku ze skażeniem wody po awarii warszawskiej oczyszczalni "Czajka" w czwartek rano w Płocku odbędzie się posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, głównego inspektora sanitarnego Jarosława Pinkasa oraz wojewody mazowieckiego Zdzisława Sipiery.

Gołębiewski z WIOŚ przekazał w czwartek w TVP Info, że według ostatnich informacji Wód Polskich, fala Wisły po zrzucie nieczystości do Płocka może dotrzeć około południa. Jak zaznaczył, jest to czas szacowany, a pewność co do godziny przyniesie bieżące monitorowanie sytuacji.

Inspektor wskazał, że zanieczyszczenia rozcieńczają się w wodach rzeki, jednak przy tak niskim stanie wód, jak obecnie, trwa to bardzo długo. "Niestety, sama flora i fauna odczuje to, co dzieje się w tym momencie" - podkreślił.

Minister środowiska Henryk Kowalczyk informował w środę, że stołeczna spółka wodociągowa przesłała informację o awarii do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska przed południem. "Utrzymywanie w tajemnicy tego typu awarii jest wielką nieodpowiedzialnością. Tyle godzin, a właściwie ponad dobę czasu można by było wiele rzeczy wspomóc" - podkreślił. Jego zdaniem sytuacja ta stwarza ogromne zagrożenie pod względem ekologicznym. Zarzuty odpierają władze stolicy, według których mówienie o "zatajaniu" czegoś przez ratusz jest kłamstwem.

Prezes MPWiK Renata Tomusiak tłumaczyła w środę, że układ przesyłowy do "Czajki" jest zbudowany z myślą o zabezpieczeniu ewentualnych zdarzeń awaryjnych, więc we wtorek - po awarii jednego kolektora - ścieki zostały przekierowanego do drugiego. Następnego dnia z kolei - jak zapewniała - po awarii kolejnego kolektora zgodnie z przepisami MPWiK informował odpowiednie służby. Jak podkreśliła, awaria nie stanowi zagrożenia dla wody w Warszawie, ponieważ zrzut przeprowadzany jest poniżej ujęć wody.

W sprawie awarii z urzędu śledztwo wszczęła prokuratura na Pradze Północ. Jak przekazał PAP prok. Saduś, prowadzi je w kierunku czynu polegającego na sprowadzeniu niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia wielu osób w postaci zagrożenia epidemiologicznego i spowodowania zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.