Libra zelektryzowała ekonomiczny światek. Ogłoszony kilka dni temu projekt stworzenia przez Facebooka własnej kryptowaluty budzi wielkie obawy.
Magazyn DGP / Dziennik Gazeta Prawna
Niektórzy amerykańscy politycy (przewodzi im doświadczona demokratka Maxine Waters) już dziś postulują, by nałożyć moratorium na prace nad Librą. Aż do momentu, gdy Kongres gruntownie zapozna się ze sposobem jej działania. W Europie najgłośniej protestują Francuzi, których martwi, że wśród 27 firm partycypujących w projekcie nie ma ani jednego banku (są za to takie gwiazdy nowej ekonomii jak Uber). Sprawą ma się zająć w trybie pilnym grupa G7.
Ekonomiści są z kolei zaintrygowani samym mechanizmem, który ma stać za Librą. Niby Facebook trochę go wyjaśnił w opublikowanej białej księdze, ale gdy lepiej mu się przyjrzeć, to pytania pozostają. Antonio Fatas z INSEAD powątpiewa na przykład, czy można na poważnie brać zapewnienia Facebooka, że Libra będzie kryptowalutą o stabilnym kursie. W białej księdze czytamy, że miałby stać za nią system kasy emisyjnej (po angielsku „currency board”). System ten funkcjonuje wszędzie tam, gdzie władza zdecyduje o podpięciu swojej waluty pod inną walutę albo wręcz pod koszyk walut. W praktyce nie wystarczy jednak ogłosić, że nasz pieniądz będzie od dziś wart tyle co dolar albo euro. Bank centralny danego kraju musi mieć jeszcze odpowiednie zasoby, by w razie czego ustalony kurs wymiany obronić. Na przykład przed atakiem walutowych spekulantów. W praktyce taki bank powinien więc dysponować ogromnymi rezerwami obcych walut, aby móc je rzucić na rynek lub z tego rynku ściągnąć i ustabilizować cenę swojego pieniądza. Czy Facebook i jego wspólnicy tworzący Library Reserve (odpowiednik banku centralnego dla Libry) będą gotowi na taki krok? W białej księdze problem ten potraktowano bowiem bardzo powierzchownie. Antonio Fatas przypuszcza, że skończy się na klasycznej kryptowalucie o zmiennym kursie. Jest ona dużo łatwiejsza i mniej kosztowna do odpalenia i w utrzymaniu.
Reklama
Z kolei ekonomista John Barkley Rosser Jr. stawia pytania o to, co Libra zrobi z innymi kryptowalutami. Czy je wymiecie, czy – przeciwnie – stworzy pole do ich rozkwitu? Kryptowalut działa dziś na świecie wiele. Nie tylko bitcoin (BTC), ale także inne, nieco mniej znane systemy, jak ethereum (ETH) albo ripple (XRP). Współtwórca Ethereum Joseph Lubin zdążył już skrytykować Librę, nazywając projekt „wilkiem w owczej skórze”. Jego słowa przypominają krzyk Indianina widzącego nadciągające wojska hiszpańskich konkwistadorów. Trzeba bowiem pamiętać, że dla pionierów kryptowalut ich pomysł był rodzajem idealistycznej walki o wolny pieniądz. Z ich perspektywy Facebook to komercyjny moloch, który chce zaprząc kryptowalutę do własnych celów. Kompletnie pozbawiając ją w ten sposób anarchistycznego pazura.
Jednym z nielicznych (dość) spokojnych o przyszłość Libry ekonomistów jest Tyler Cowen z Uniwersytetu George’a Masona. Przewiduje on jednak, że wokół kryptowaluty FB dojdzie do spektakularnego starcia ekonomicznych gigantów: nieco zmęczonego, lecz wciąż potężnego sektora bankowego oraz młodych technologicznych wilków z Doliny Krzemowej, którzy stoją za Librą. Koniec końców globalna kryptowaluta chce z impetem wejść na rynek, gdzie królami byli dotąd bankowcy. Czy taka zniewaga zostanie puszczona płazem? Czy powinna? W końcu sektor finansowy jest jakoś uregulowany. Niektórzy powiedzą, że zbyt słabo, ale jednak jest. Banki muszą spełniać szereg formalnych wymagań i tworzyć fundusze gwarancyjne. Czy to fair, by takie obowiązki nie dotyczyły Libry?
Globalna kryptowaluta chce z impetem wejść na rynek, gdzie królami byli dotąd bankowcy. Czy taka zniewaga zostanie puszczona płazem? W końcu sektor finansowy jest jakoś uregulowany. Niektórzy powiedzą, że zbyt słabo, ale jednak jest. Banki muszą spełniać wiele formalnych wymagań i tworzyć fundusze gwarancyjne. Czy to fair, by takie obowiązki nie dotyczyły Libry?